| ||||||
| Ăëŕâíŕ˙ | Íîâîńňč | Öčňŕňű | |||
| Â Í Č Ě Ŕ Í Č Ĺ ! |
| Äŕííűé ňĺęńň áűë ďîëó÷ĺí ŕâňîěŕňč÷ĺńęč čç OCR-ďđîăđŕěěű č ĺůĺ íĺ ďđîřĺë đĺäŕęöčţ, âűâĺđęó č âĺđńňęó ! Ňĺęńň ďóáëčęóĺňń˙ äë˙ ëó÷řĺé íŕőîäčěîńňč ěŕňĺđčŕëŕ ďîčńęîâűěč ńëóćáŕěč, ŕ ňŕęćĺ äë˙ îáůĺăî îçíŕęîěëĺíč˙. Ďđč íĺîáőîäčěîńňč čńďîëüçîâŕíč˙ ňĺęńňŕ, îá˙çŕňĺëüíî ńâĺđ˙éňĺ ĺăî ń DjVu-ôŕęńčěčëĺě ! |
Wiktor Poliszczuk
DOWODY
ZBRODNI
OUN i UPA
Integralny nacjonalizm ukraiński
jako odmiana faszyzmu
tom drugi
Działalność ukraińskich struktur nacjonalistycznych
w latach 1920-1999
Toronto - 2000
© Copyright by Wiktor Poliszczuk - 2000
Korzystanie z niniejszego opracowania wymaga powołania się na tytuł
pracy i nazwisko jej autora, w szczególności dotyczy to korzystania z
tekstów archiwalnych: DARO, CDAHOU, CA WW NKWD RF
i materiałów z procesów sądowych
ISBN 0-9685668-1-2
Wiktor Poliszczuk, Ph.D., 1490 Prince John Gircle, Oakville, Ont., L6J 6S7, Canada
EVIDENCE
of OUN and UPA
GRIMES
Ukrainian Integral Nationalism
as a Form of Fascism
Vol. II
The Activities
of Ukrainian Nationalist Structures
in the Years 1920 - 1999
by
Wiktor Poliszczuk
Toronto - 2000
Vikot Poliszczuk
Motto: "Nie ma zbrodniczych narodów;
są zbrodnicze ideologie i organizacje."
Wiktor Poliszczuk
Wstęp
Tytuł niniejszej pracy przesądza o tym, iż nie jest ona pracą historyczną sensu stricte; w
pracy tej wydarzenia i zaszłości historyczne, ich analiza i ocena, stanowią tło umożliwiające
przeprowadzenie dowodu na twierdzenie, iż powstały w latach 1920-ch integralny nacjonalizm
ukraiński stanowi odmianę faszyzmu, że jest to nacjonalizm różny od nacjonalizmów w
powszechnym pojęciu tego słowa, na przykład różny od odmian nacjonalizmu polskiego,
białoruskiego, czeskiego, ukraińskiego (istniejącego od drugiej połowy XIX stulecia do końca I
wojny światowej); że jest to nacjonalizm jakościowo tożsamy z takimi ruchami w Europie, jak
faszyzm włoski, nazizm niemiecki, hiszpański falangizm, ruch chorwackich ustaszy, rumuńskiej
"Żelaznej Gwardii", litewskiego vanagis (szaulisów). Słowo "nacjonalizm" użyte w nazwie
ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego, będącego przedmiotem niniejszej pracy, nie powinno
stanowić przyczyny błędnych ocen tego ruchu. W tym sensie pojęcie "nacjonalizm" może być
porównywane z pojęciem "grzyb" - są grzyby jadalne, pożyteczne, a są też trujące; istnieją
nacjonalizmy narodów ujarzmionych przez siły obce, które w swych założeniach nie dążą do
osiągnięcia celu przez stosowanie eksterminacji przeciwnika (np. polskie odmiany nacjonalizmu
chrześcijańskiego); które nie szerzą nienawiści do innych narodów, a są też nacjonalizmy, dla
których "nacja" jest wartością wyższą od każdej innej wartości: człowieka, ludzkości, humanizmu,
Boga. Te ostanie nacjonalizmy w nauce zachodniej mają nazwę Integra/Nationalism - nacjonalizm
integralny.
Podjęcie opisanego w tytule pracy tematu uważać należy za rzecz zarówrno pilną, jak i
konieczną, albowiem wokół niego narosło bardzo dużo niejasności, błędów, niekiedy wręcz
nieporozumień, co jest następstwem wielu czynników, o których mowa będzie niżej. Temat nie
jest obojętny zarówno ze względu na dotychczasowy brak jego gruntownej analizy, jak i z
powodów natury praktycznej, dotychczas bowiem istnieje wiele rozbieżności w ocenie
ukraińskiego, zrodzonego w latach 1920-ch, ruchu nacjonalistycznego, który przez jednych
autorów jest gloryfikowany jako najwyższy stopień patriotyzmu, przez innych zaś postrzegany
jako ruch o charakterze zbrodniczym. Taki stan nie sprzyja uregulowaniu stosunków polsko-
ukraińskich zarówno na szczeblu międzypaństwowym, jak i na poziomie społeczeństw.
Tom niniejszy omawia trzecią składową pojęcia "integralnego nacjonalizmu ukraińskiego"
- działalność praktyczną jego struktur. Dwie pierwsze składowe tego pojęcia: "zasady
ideologiczne" oraz "założenia programowe ukraińskich struktur nacjonalistycznych" są
przedmiotem pierwszego tomu niniejszej pracy.
Mimo zaistniałych rozłamów w ukraińskim ruchu nacjonalistycznym, praca niniejsza
traktuje go jako całość, albowiem żadna jego frakcja czy odłam do dnia dzisiejszego nic odżegnała
się od pierwotnych, sformułowanych podczas I Kongresu OUN, zasad ideologicznch i założeń
programowych tego ruchu, zaś różne drogi, jakimi te frakcje szły do realizacji swych celów
strategicznych, przesądzają jedynie o różnej, stosowanej przez nie, taktyce. Nie można więc, na
5
przykład, oceniać omawianego ruchu wyłącznie z punktu widzenia działalności OUN Bandery,
której oddziały zbrojne w postaci tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) prowadziły akcje
zbrojne przeciwko niemieckim siłom okupacyjnym, w szczególności na Wołyniu w 1943 roku,
dochodząc na tej podstawie do wniosku, że OUN walczyła przeciwko Niemcom, bowiem OUN
Melnyka przez cały okres okupacji hitlerowskiej współpracowała z siłami Niemiec (np. dywizja
SS-Galizien, 202 batalion Schutzmannschaft).
Układ pracy oparty jest o zasadę chronologiczno-terytorialną, chociaż nie zawsze
przestrzeganie tej zasady było w pełni możliwe. Część I pracy zawiera okres działalności
ukraińskich struktur nacjonalistycznych od czasu ich powstania do wybuchu I wojny światowej
na terytorium II Rzeczypospolitej, albowiem działalność tych struktur ograniczała się do tego
tylko terenu. Część II określona jest okresem od września 1939 roku do czerwca 1941 roku - na
terytorium Generalnego Gubernatorstwa oraz na terenie południowo-wschodnich terenów II RP,
to znaczy na terenie obecnych obwodów Ukrainy Zachodniej: wołyńskiego, rówieńskiego,
lwowskiego, tarnopolskiego i iwano-frankowskiego. Teren dwóch pierwszych obwodów w
zasadzie pokrywa się z międzywojennym województwem wołyńskim i dlatego w niniejszej pracy
będzie określany jako "Wołyń", mimo iż geograficzny Wołyń obejmuje też obwód żytomierski.
Teren ostatnich trzech wymienionych wyżej obwodów w pracy niniejszej określany jest nazwą
"Halicja" - od miasta Halicz, będącego historyczną stolicą tego terytorium. Autor uważa za
nieuzasadnione takie nazwy tego terytorium, jak "Galicja Wschodnia", bowiem, po pierwsze, jest
to nazwa polityczna autorstwa Austrii, roszczącej sobie dynastyczne pretensje do tych ziem w
trakcie dokonywanego pierwszego rozbioru Polski, po wtóre zaś, gdyby ten termin utrzymać, to,
konsekwentnie, również dziś Ziemię Sandomiersko-Krakowską należałoby określać mianem
"Galicji Zachodniej", co przecież nie jest praktykowane. Dla autora nieuzasadnioną jest także
nazwa "Małopolska Wschodnia" jako nazwa polityczna, a nie historyczna lub geograficzna,
bowiem Małopolska Wschodnia historycznie oznacza Ziemię Krakowsko-Sandomierską.
Określenie tego terenu drogą międzywojennego podziału administracyjnego Polski utrudnione
jest faktem, że do przedwojennego województwa lwowskiego należała część powojennego
województwa rzeszowskiego. Część III pracy traktuje o wydarzeniach od czerwca 1941 roku na
terenie Wołynia i Halicji bez cezury kończącej ten okres, albowiem opisywane wydarzenia miały
miejsce zarówno przed przejściem frontu wschodniego w 1944 roku, jak też po formalnym
zakończeniu II wojny światowej. Część IV należało wyodrębnić terytorialnie, jako że wydarzenia
odbywały się na terytorium istniejącego Państwa Polskiego i miały one od strony politycznej i
prawnej charakter zasadniczo inny, aniżeli działania ukraińskich struktur nacjonalistycznych na
terenie Wołynia i Halicji w czasie okupacji hitlerowskiej i po wejściu na te tereny Armii
Radzieckiej. Poza tym - niektóre, mające charakter wspólny dla omawianych okresów czasu oraz
terenów, problemy są omówione odrębnie, do nich należą, na przykład, stosunek ukraińskich
struktur nacjonalistycznych do ludności polskiej, działania tych struktur w stosunku do ludności
polskiej, działania zbrojne OUN-UPA, dyscyplina w tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA),
zaopatrzenie jej w odzież, żywność, sprawy sanitarne itp.
Gdy chodzi o źródła, na których oparta jest praca, to autor przede wszystkim korzystał z
materiałów archiwalnych, w szczególności zaś swe ustalenia autor opiera na takich źródłach
autorstwa ukraińskich struktur nacjonalistycznych. Obecnie archiwa w byłym Związku
Radzieckim, w tym też na Ukrainie, są otwarte, ale dostęp do nich jest utrudniony przede
wszystkim brakiem lub nieudostępnianiem urządzeń kopiujących. Autor w dużej mierze tę
6
trudność pokonał osobiście bądź przy pomocy osób sprzyjających autorowi w jego pracy
badawczej. Uzyskane w ten sposób dokumenty archiwalne autor oznacza zgodnie z okresem ich
pochodzenia, tak na przykład niektóre dokumenty będą oznaczane jako pochodzące z
"Centralnego Archiwum Państwowego Rewolucji Październikowej" (CDAŻR), a pochodzące z
tegoż Archiwum później uzyskane dokumenty oznaczone będą jako pochodzące z "Centralnego
Państwowego Archiwum Zjednoczeń Społecznych Ukrainy" (CDAHOU). Poza tym w liczących
się bibliotekach na Zachodzie znajdują się dokumenty archiwalne zmikrofilmowane, tak na
przykład w Robarts Research Library (Biblioteka Unwersity of Toronto) dostępny jest zbiór ponad
140.000 zmikrofilmowanych dokumentów Wojsk Wewnętrznych NKWD dotyczących ich działań
w latach 1944-1945 na Ukrainie Zachodniej; podobne objętością i tematyką zbiory są dostępne
w innych ośrodkach, między innymi w Waszyngtonie. Niezależnie od tego autor ma do własnej
dyspozycji kilkanaście tysięcy zmikrofilmowanych dokumentów z archiwów ukraińskich
dotyczące działalności ukraińskich struktur nacjonalistycznych ich autorstwa oraz autorstwa
dowództwa partyzantki radzieckiej, wojsk NKWD, aparatu partyjnego KPZR, dokumentów z akt
procesów sądowych prowadzonych przez sądy radzieckie przeciwko członkom OUN-UPA. W
związku z tymi ostatnimi dokumentami nie można zgodzić się ze stanowiskiem Ryszarda
Torzeckiego, który oświadcza, iż dowody z akt sądowych są mało przydatne dla historyka - dla
historyka każdy dowód jest przydatny, należy go tylko konfrontować z innymi dostępnymi
dowodami celem dochodzenia lub zbliżenia do prawdy historycznej. Nadto autor posiada duży
zbiór własnoręcznie robionych fotokopii z ukraińskiej prasy nacjonalistycznej okresu okupacji
hitlerowskiej. W dobie powszechnej dostępności do urządzeń kopiujących istnieje możliwość
wymiany między badaczami kserokopii dokumentów archiwalnych z różnych archiwów, to źródło
również wzbogaciło materiał stanowiący dowody, na których autor opiera swe wnioski.
Ważnym źródłem ustaleń niniejszej pracy jest zebranych przez autora 1.014 relacji
Polaków, Ukraińców i w kilku przypadkach Czechów co do wydarzeń będących przedmiotem
niniejszej pracy.
W dostatecznej mierze ważnym źródłem, którym autor posłużył się do niniejszego
opracowania, stała się literatura przedmiotu - ukraińska, polska, anglojęzyczna, niemiecka,
czeska, rosyjska. Wobec tego, że historiografia przedmiotu ma różną wartość ze względu na jej
autorstwo, w szczególności zaś ze zwględu na poglądy polityczne, często też na przynależność do
organizacji politycznych, nawet udział w strukturach zbrojnych autorów - po krotce trzeba było
się do niej ustosunkować.
Prace radzieckich autorów ukraińskich obciążone są wadą spowodowaną niedostępnością
w warunkach radzieckich podstawowej literatury przedmiotu, na przykład badacze problemu
nacjonalizmu ukraińskiego nie mieli dostępu do "Nacjonalizmu" Dmytra Doncowa, do tekstów
uchwał programowych OUN itp. Z tego właśnie względu, być może też z innych względów, ich
prace na temat nacjonalizmu ukraińskiego nie są obiektywne, obciążone one są politycznym
podejściem do tematu. Na przykład, ukraińscy radzieccy historycy i politolodzy z reguły do
jednego nurtu "ukraińskiego nacjonalizmu burżuazyjnego" do dnia dzisiejszego zaliczają zarówno
Konowalca, Melnyka, Banderę, jak też Petlurę, Hruszewśkiego, Wynnyczenkę, chociaż ci ostatni
reprezentowali socjalistyczny lub socjaldemokratyczny (ale nie bolszewicki) kierunek w
budownictwie państwowości ukraińskiej.
Natomiast prace ukraińskich nacjonalistycznych autorów są generalnie nieobiektywne,
fałszujące nie tylko obraz wydarzeń, które rzekomo analizują, ale nawet w publikacjach fałszują
7
dokumenty źródłowe, na przykład w zbiorze dokumentów "Postanowy Wełykych Zboriw ta inszych
dokumentiw z boro fby 1929-1955", opublikowane zostały takie sfałszowane dokumenty, jak tzw.
"Akt 30 czerwca 1941 r.", "List pasterski" arcybiskupa A. Szeptyckiego, tekst uchwały II
Konferencji OUN Bandery. Poza tym - nigdy nie zostały opublikowane pełne uchwały struktur
OUN, w opublikowanych tekstach znajdują się opuszczenia, uchwała III NWZOUN z sierpnia
1943 roku była poprawiana i redagowana w 1950 roku i taką ją opublikowano. Na przykład, w
publikowanej uchwale I Kongresu OUN opuszczono cały rozdział, w uchwale II Konferencji
OUN Bandery opuszczone zostały punkty XXII i XXVII, z kontekstu wynika, że XXII dotyczył
stosunku OUN do Żydów, zaś XXVII stosunku do Polaków. Można rozumieć motywy
nieopublikowania pewnych fragmentów uchwał OUN w czasie i w zakresie jej działalności, ale
jaka jest przyczyna ich utajniania pod koniec XX stulecia? Jaka jest przyczyna nieudostepniania
archiwum OUN-UHWR dla badaczy niezależnych od OUN? Dlaczego te archiwa nic są
przekazane do zbiorów dostępnych dla wszystkich badaczy przedmiotu? Zachodzi więc potrzeba
dotarcia do oryginałów lub wiarygodnych kopii tych dokumentów, jednakże wywiezione po
wojnie do Stanów Zjednoczonych (między innymi przez M. Łebedia) archiwum OUN-UHWR
pozostaje w dyspozycji wyłącznie ukraińskich nacjonalistycznych autorów, zaś im, w wielu
przypadkach fałszujących dokumenty, wierzyć nie można. Dlatego też z ukraińskiej
nacjonalistycznej literatury autor korzystał, jednakże porównując ją z innymi publikacjami, bądź
przyjmując za prawdziwe tylko te opisy wydarzeń, co do których nie ma wątpliwości. Poza tym
należy się liczyć z faktem, że większość ukraińskich nacjonalistycznych historyków była
uczestnikami wydarzeń lub była albo jest nadal członkami jednej z frakcji Organizacji
Ukraińskich Nacjonalistów. Tak, na przykład, w działalności OUN-UPA brał udział Łew
Szankowśkyj, Myrosław Prokop, Petro Sodol, Petro Poticznyj, Petro Mirczuk, Jewhen Sztendera,
działaczami OUN Melnyka są Wasyl Weryha (podoficer dywizji SS-Galizien), Myrosław Nebcluk,
czołowym członkiem OUN-z jest Taras Hunczak, z tą frakcją OUN ściśle związany jest Jarosław
Pełenśkyj, ideologicznie z OUN Bandery związani są Wołodymyr Scrhijczuk. Wołodymyr Kosyk,
ukraiński nacjonalistyczny punkt widzenia w Polsce reprezentują Stepan Zabrowarnyj, Jewhen
Misylo, Stefan Kozak, Bohdan Huk. 28-tomowa (dotychczas) podstawowa pozycja ukraińskiej
nacjonalistycznej historiografi "Litopys UPA", chociaż prezentowana jest jako praca na poziomie
akademickim, dotknięta jest wadą publikowania pofałszowanych dokumentów, prawie
całkowitego pomijania problemu mordów masowych na ludności polskiej, w ogóle nie porusza
problemu masowego mordowania przez struktury OUN-UPA ludności ukraińskiej, zawiera ona
nie tylko daleko subiektywne, ale też wyraźnie tendencyjne "wspomnienia" uczestników OUN-
UPA. Wszystko to autor uwzględnił w niniejszej pracy. Na uwagę, jako w dużej mierze
obiektywne, zasługują prace takich ukraińskich autorów na Zachodzie, jak Roman Ilnyćkyj,
Alexander Motyl, Ihor Kamenećkyj, Orest Subtelnyj. Autor ustosunkuje się do tej literatury w
odrębnym rozdziale.
Prace polskich autorów oparte są z reguły o źródła pośrednie, jeżeli one nie pochodzą ze
źródeł polskich lub niemieckiech, a to z tego względu, że ci autorzy w zdecydowanej większości
nie znają (lub znają w stopniu niedostatecznym) języka ukraińskiego, a znajomość tego języka
jest niezbędna do badań źródeł ukraińskojęzycznych. Poza tym daje się zauważyć wyraźny
wpływ, obowiązującej niejako na obecnym etapie, polityki na polskich autorów, brak
obiektywizmu w ich ocenach takich zaszłości, jak, na przykład, faktu istnienia państwa polskiego
w postaci PRL, co w sposób widoczny gołym okiem rzutuje na oceny wydarzeń w zakresie
8
tematyki niniejszej pracy.
Nie znają języka ukraińskiego też tacy autorzy zachodni, jak J.A. Armstrong i A. Dallin,
do czego sami się przyznają, stąd ich badaniami siłą rzeczy nie mogły być objęte materiały
źródłowe ukraińskojęzyczne, powołują się oni na nie w oparciu o tłumaczenia oraz interpretacje,
autorami których są ukraińscy nacjonalistyczni historycy. Częste powoływanie się, na przykład
J.A. Armstronga, na wywiady z M. Łebediem czy I. Hryniochem, może budzić wątpliwości co do
ustalania w oparciu o te wywiady faktów. Tym grzechem obarczony jest też polski badacz
nacjonalizmu ukraińskiego Ryszad Torzecki.
Praca niniejsza zawiera wiele obszernych cytatów z dotychczas nieznanych dokumentów
archiwalnych, a także z relacji świadków wydarzeń, opublikowanych w niskonakładowej
literaturze oraz przesłanych autorowi niniejszej pracy, jej autor nie obawia się zarzutu
przeładowania nimi opracowania, bowiem właśnie w oparciu o możliwie dużą ilość relacji
świadków i ich porównanie można wysnuć prawidłowe wnioski co do wydarzeń.
Kilka słów o przyczynie podjęcia przez autora badań nad fenomenem integralnego
nacjonalizmu ukraińskiego. Są ludzie, którzy, mając za sobą dokonane zbrodnie, mając za sobą
spowodowaną przez nich śmierć ludzi, w tym kobiet, dzieci, starców - mogą spokojnie jeść chleb
powszedni, a są też tacy, którzy nie mogą spokojnie jeść chleba powszedniego właśnie dlatego,
ze inni ludzie mają za sobą zbrodnie, co do których nie tylko nie wyrazili skruchy, ale nadał zło
usiłują przedstawiać jako dobro. Autor nieniejszej pracy należy do tych, którzy nie mogą
spokojnie spożywać chleba powszedniego z powodu zbrodni innych.
Podnieść należy też okoliczność, iż autor niniejszego opracowania pracuje samotnie, bez
jakichkolwiek sił pomocniczych, sam, tylko sporadycznie przy pomocy osób trzecich, zbiera
materiały źródłowe, sam je opracowuje, redaguje, dokonuje składu tekstu, przygotowuje go do
druku. Tylko niewielu osobom autor pragnie wyrazić wdzięczność za okazaną mu pomoc w
zbieraniu materiałów do niniejszej pracy: mec. R.T., Kanadyjczykowi polskiego pochodzenia;
Leonidowi D.S. i Wołodymyrowi K.N. z Ukrainy Zachodniej oraz lwowianinowi Stanisławowi
D., zaznaczając przy tym, iż pomoc z ich strony była całkowicie bezinteresowana. Autor dziękuje
synowi Igorowi oraz żonie Władysławie za korektę tekstu.
Wszystkie tłumaczenia z języka ukraińskiego, angielskiego, rosyjskiego i czeskiego
pochodzą od autora. Krótkie cytaty pisane są kursywą, zaś dłuższe "10"-ką.
Autor świadomy jest tego, że z tekstu nie udało się wyeleminować wszystkich błędów
drukarskich, że są w nim błędy z zakresu pisowni nazwisk (np. Lohausen, zamiast Lahousen),
brak jest konsekwencji w pisaniu końcówek nazwisk ukraińskich (-Huk, -luk; -liak, -lak), na
skutek wady programu komputerowego nie można było użyć właściwej czcionki w pisowni nazw
czeskich i słowackich, a niemieckie "li" pisane kursywą ma kształt Za to wszystko autor
przeprasza Czytelników. Poza tym, autor nie miał możliwości podania wszystkich, pochodzących
z dokumentów archiwalnych ukraińskich i rosyjskich, nazw miejscowości w brzmieniu polskim.
Autor będzie wdzięczny wszystkim tym, którzy zechcą sformułować merytoryczne uwagi
co do niniejszej pracy, a przesyłać je można na adres:
Wiktor Poliszczuk, Ph.D.
1490 Prince John Circle
Oakville, Ont., L6J 6S7
Canada
9
СЛАВА УКРАЇНИ
героям слана!
свобода народаи і людини
за укратйшсу самосітйііу собо^ЩГ державу!
ЗА вщьні ііашоііальні держави йойеволених иародш
поневолені яарод» 6дна(іжЕі:# в боротьбі
Ш-'го НАДЗВИЧАЙНОГО ВЕЛИКОГО ЗБОРУ
ОРГАНІЗАЦІЇ УКРАЇНСЬКИХ
НАЦІОНАЛІСТІВ,
що відбувся В днях 71І'П -"серпня іш р.
-*|Невошш9'тексі)
1 9 4 З
Strona tytułowa wydanego w 1943 r. tekstu uchwal III Nadzw. Wielkiego Zboru OUN Bandery1
Fotokopia z mikrofilmu w zbiorach autora
Część pierwsza
Okres międzywojenny
Rozdział pierwszy
Tło polityczne działań ukraińskich struktur nacjonalistycznych -
sytuacja geopolityczna w Europie
W wyniku I wojny światowej w Europie ukształtował się nowy układ, którego cechą
charakterystyczną był przede wszystkim upadek Austro-Węgier oraz powstanie państwa
totalitarnego na gruzach carskiej Rosji. Ten ostatni fakt ma zasadnicze znaczenie dla
rozpatrywanego w niniejszej pracy problemu. Fakt ten został spotęgowany przez zawarcie w dniu
16 kwietnia 1922 roku przez Rosyjską FSRR i Republiką Weimarską traktatu w Rapallo. Traktat
przewidywał, między innymi, w stosunkach gospodarczych obu stron zasadę największego
uprzywilejowania. Na podstawie porozumienia z 5 listopada postanowienia traktatu rozciągnięte
zostały na inne republiki radzieckie, w tym na Białoruską i Ukraińską. Traktat z Rapallo stal się
punktem wyjścia dla przyjaznej współpracy ZSRR i Republiki Weimarskiej.1 Dla trzeźwego
polityka było rzeczą zrozumiałą, że Państwo Polskie samym jego położeniem geograficznym stało
się przedmiotem dużego zainteresowania państw Ententy, które walczyły z państwami
centralnymi i z Rosją bolszewicką. W tej konstelacji geopolitycznej słusznie należało się
spodziewać poparcia dla Polski w jej sporze terytorialnym z Zachodnio-Ukraińską Republiką
Ludową: państwa Ententy w obliczu zwycięstwa na Ukranie bolszewizmu nie mogły opowiadać
się za mniej lub więcej słusznymi żądaniami rządu emigracyjnego ZURL reprezentowanego
przez Jewhena Petruszewycza, w tym czasie tym państwom zależało na umocnieniu Państwa
Polskiego jako państwa buforowego przed bolszewizmem. Aspekt ten nie może ujść uwadze
obiektywnego badacza stosunków polsko-ukraińskich w Halicji od zakończenia I wojny
światowej do 1923 roku. Państwa Ententy, które, jako zwycięskie, decydowały o powstawaniu
państw oraz o ich granicach, w obliczu powstania na terytorium Rosji carskiej republik
radzieckich z rządami bolszewickimi podporządkowanymi Moskwie, dążyły, jak wspomniano,
do umocnienia Państwa Polskiego, zaś utworzenie na terytorium Halicji kadłubowego państewka
ukraińskiego jako Piemontu dla wyzwolenia Ukrainy Naddnieprzańskiej spod panowania
bolszewickiego, osłabiłoby Państwo Polskie w znacznym stopniu. Pamiętać przy tym należy, że
Wielka Encyklopedia Powszechna PWN, W-wa, 1966, t. 9, s. 704
11
na terytorium Halicji, w Tarnopolu, uformował się na krótkotrwały okres rząd bolszewicki w
postaci "Halickiego Komitetu Rewolucyjnego" jako organu tymczasowej władzy radzieckiej, na
którego czele stał Wołodymyr Zatonśkyj. Formalnie organ ten zaprzestał swej działalności po
podpisaniu traktatu ryskiego.1 W ówczesnej konstelacji politycznej do terytorium Halicji rościł
pretensje opanowany przez bolszewików rząd radzieckiej Ukrainy oraz Polska. Sympatie państw
Ententy były po stronie tej ostatniej. Interesy Ukraińców Halicji w tym czasie nie mogły być
brane pod uwagę właśnie przez fakt istnienia bolszewickiej Rosji i bolszewickiej Ukrainy.
Rozdział drugi
Kształtowanie się stosunków polsko-ukraińskich
Aspiracji Ukraińców do utworzenia państwa narodowego nie można uważać za
nieuzasadnione: każdy naród, a Ukraińcy są narodem z wielowiekową tradycją, ma prawo do
utworzenia państwa. Jednakże samo pragnienie utworzenia takiego państwa nie wystarcza, muszą
zaistnieć określone warunki do jego powstania; nie wystarczy w tym zakresie sama tylko wola.
Stosunki polsko-ukraińskie po zakończeniu I wojny światowej kształtowały się na
terenach, które w okresie międzywojennym ostatecznie weszły w skład Państwa Polskiego, a
więc na terenie Wołynia Zachodniego (bowiem historycznie Ziemia Wołyńska jako całość
obejmuje tereny południowego dorzecza Prypeci do Bugu na zachodzie, a na wschodzie Owrucz,
Żytomierz, Koziatyn - to też Wołyń2) oraz na terytorium Halicji. Zaszłości historyczne
spowodowały, że na tych dwóch terenach stosunki polsko-ukraińskie układały się odmiennie, a
uwarunkowane były one odmiennymi wydarzeniami i zaszłościami na terenie byłego zaboru
rosyjskiego oraz byłego zaboru austriackiego, stąd konieczność odrębnego omówienia tych
stosunków.
Powstanie i klęska Ukraińskiej Republiki Ludowej (URL)
Omówienie tego tematu ograniczone jest do zaszłości, w wyniku których Wołyń został
częścią składową Państwa Polskiego.
Przed I wojną światową większość terytoriów ukraińskich wchodziła w skład imperium
Rosji, natomiast Halicja była częścią składową Austro-Węgier, do których nie należał jednak
Wołyń. Stan taki trwał ponad sto lat. W 1917 toku w Kijowie powstała Ukraińska Centralna Rada,
która stanowiła kompromis istniejących wówczas ukraińskich partii i prądów politycznych. W
następstwie proklamowania IV Uniwersału3 Centralna Rada doprowadziła do powstania w dniu
22 stycznia 1918 roku niepodległego państwa - Ukraińskiej Republiki Ludowej4, które zmuszone
1 Ukrajinśkyj Radianśkyj Encykiopedycznyj Słownyk, Kijów, 1966, t. 1, s. 411
2 Ibidem, t. 1, s. 376
3 "Uniwersał" w języku ukraińskim oznacza akt państwowy deklaracyjno-programowego charakteru,
wyższy od ustawy zwykłej, ale niższy od ustawy zasadniczej
4 Nazwa ukraińska: "Ukrajinś.ka Narodna Respublika", niektórzy polscy autorzy omyłkowo tłumaczą tę
nazwę jak "Ukraińska Narodowa Republika", prawidłowe tłumaczenie brzmi: "Ukraińska Republika Ludowa",
chociaż jej ustrój nie miał nic wspólnego z powstałymi po II wojnie światowej "ludowymi demokracjami"
12
było walczyć jednocześnie przeciwko "białym" i "czerwonym" armiom rosyjskim. Tę młodą, w
pełni demokratyczną republikę1 obalili zwolennicy ukraińskiej monarchii przy pomocy Niemiec
(albo też Niemcy przy pomocy wymienionych Ukraińców), co stało się w dniu 29 kwietnia 1918
roku. Hetman Pawło Skoropadśkyj mógł rządzić na Ukrainie w oparciu o niemieckie bagnety.
Gdy doszło do porażki Austro-Węgier i Niemiec, rząd hetmana Skoropadśkiego obalił
uformowany w dniu 13 listopada 1918 roku Dyrektoriat, w którym czołową rolę odgrywali
Wołodymyr Wynnyczenko i Symon Petlura. Dyrektoriat orientował się na państwa Ententy,
dysponował początkowo 3,5 tysięczną siłą zbrojną, tzw. Siczowymi Strzelcami, dowodzonymi
przez Jewhena Konowalca i Andrija Melnyka. Formacja ta składała się z byłych jeńców armii
Austro-Węgier narodowości ukraińskiej pochodzących z Halicji. Petlurze, który stal na czele
Dyrektoriatu, udało się podporządkować sobie znaczną liczbę partyzanckich oddziałów, z którymi
ruszył na Kijów, zdobywając go w dniu 14 grudnia 1918 roku.2
Dyrektoriat również prowadził wojnę obronną z "białymi" i "czerwonymi" wojskami
rosyjskimi. W tym czasie, w następstwie proklamowania w Halicji Zachodnio-Ukraińskiej
Republiki Ludowej, co miało miejsce w dniu 1 listopada 1918 roku, dla Ukrainy otworzył się
trzeci front: wojna z Polską. Przy tym wszyskim nie istniała faktycznie jakakolwiek współpraca
czy chociażby porozumienie między Centralną a Zachodnią Ukrainą, dokładniej - Ukrainy
Naddnieprzańskiej z Halicją. W takich warunkach Halicja nie była w stanie przyjść z pomocą
Dyrektoriatowi w jego walce z Rosją, zaś Dyrektoriat nie mógł pomóc Halicji w jej wojnie z
Polską. Nie mając za sobą żadnego poparcia z zewnątrz, straciwszy swych dotychczasowych
protektorów - Austro-Węgry i Niemcy, obie części Ukrainy wojnę przegrały. Mało tego - w
następstwie współpracy S. Petlury z J. Piłsudskim, przedstawiciele obu części Ukrainy pokłócili
się między sobą, Haliczanie oskarżyli o zdradę interesów ukraińskich Petlurę, który zrzekł się na
korzyść Polski terenów ukraińskich na zachód od Zbrucza. Po krótkim współdziałaniu,
zakończonym formalnym aktem zjednoczenia w dniu 22 stycznia 1919 roku, rozeszły się drogi
Dyrektoriatu, który stanowił przedłużenie istniejącej od stycznia do kwietnia 1918 roku
Ukraińskiej Republiki Ludowej i Zachodnio-Ukraińskiej Republiki Ludowej.3
Dyrektoriat, mimo swej jednostronnej orientacji na Ententę, w swej walce w armiami
rosyjskimi okazał się być osamotniony, starania Petlury o wsparcie ze strony Ententy nie dały
pożądanego wyniku, szukał więc Petlura sojusznika na Donie i na Kubaniu. Jak podaje Antoni
Serednicki, szef Polskiej Misji Wojskowej w Paryżu gen. Rozwadowski 22 października 1919 roku
raportował Naczelnemu Dowództwu Wojska Polskiego: "Anglicy wolą popierać Judeniczów i Denikinów.
Złość Anglików do Petlury nie chcącego podporządkować się Denikinowi ... przebija się w propozycji
angielskiej, aby resztę wojsk ukraińskich po prostu rozbroić i internować." Gdy Denikin odmówił uznania
Dyrektoriatu, Francja odwołała swą misję przy Kwaterze Głównej Petlury. Premier Wielkiej Brytanii na
posiedzeniu w Paryżu 8 maja 1919 roku oświadczył, że "Ukraina nie istnieje, została wymyślona przez
Niemców. Jest Małorosja. 'A
1 Patrz t. 1 nin. pracy, ss. 200-206 - Konstytucja Ukraińskiej Republiki Ludowej
2 Władysław Serczyk: "Historia Ukrainy", Wrocław, 1979, s. 350; Wiktor Poliszczuk. "Gorzka prawda:
zbrodniczość OUN-UPA", Toronto, 1997, wyd. piąte, s. 134
3 Wiktor Poliszczuk: "Gorzka prawda: zbrodniczość OUN-UPA", Torotno, 1995, s. 134
4 Antoni Serednicki: "Symon Petlura", W-wa, 1997, s. 22
13
Przy okazji należy powiedzieć, że Symon1 Petlura z przekonań był socjalistą, w toku walk
o państwo ukraińskie okazał się być w pełni dojrzałym politykiem, w czym nie przeszkadzała mu
jego pryncypialność, potrafił on dostosować się do nowych warunków, potrafił pójść na ustępstwa,
w żadnym calu nie był on organizatorem pogromów żydowskich.2 Ten właśnie Petlura w dniu 22
kwietnia 1920 roku zawarł z J. Piłsudskim warszawską ugodę, którą zrzekł się, jak już
wspomniano, na korzyść Polski z terytoriów na zachód od Zbrucza w zamian za wspólną wyprawę
wojenną przeciwko bolszewikom. Przez zawarcie tej ugody Petlura wykazał dojrzałość polityczną,
mając na względzie istnienie Rosji bolszewickiej oraz Ukrainy pod rządami bolszewików. Takiej
dojrzałości, jak zobaczymy dalej, nie wykazali ani przywódcy ZURL, ani twórcy Ukraińskiej
Wojskowej Organizacji (UWO). Mimo, iż wyprawa na Kijów powiodła się, z powodu braku
wyraźnego poparcia ze strony mas ukraińskich dla tej wyprawy (nikła świadomość narodowa
Ukraińców, których bardziej przekonywały bolszewickie hasła natury socjalnej), wojska
Piłsudskiego i Petlury zmuszone były wycofać się z Ukrainy przed nacierającymi armiami
bolszewików. Finał tej wyprawy miał miejsce w bitwie pod Warszawą w sierpniu 1920 roku,
podczas której bolszewicy zostali rozgromieni, granica między Polską a Ukraińską SRR
tymczasowo utrzymała się na Zbruczu. Tę granicę potwierdził traktat ryski zawarty pomiędzy
Polską a Rosją i Ukrainą w dniu 18 marca 1921 roku, jego art. III mówi: Rosja i Ukraina zrzekają
się wszelkich praw i pretensji do ziem położonych na zachód od granicy oznaczonej w artykule II traktatu
niniejszego. Ze swej strony Polska zrzeka się na rzecz Ukrainy i Białorusi wszelkich praw i pretensji do
ziem położonych na wschód od tej granicy?
W ten sposób ustalona została i uznana przez prawo międzynarodowe granica polsko-
ukraińska na odcinku Wołynia, ludność tego obszaru z mocy prawa międzynarodowego stała się
obywatelami Państwa Polskiego.
W następstwie zawarcia traktatu ryskiego wojska Dyrektoriatu zostały internowane na
terenie Polski, zaś sam Symon Petlura zmuszony został do emigracji do Paryża. Wśród
internowanych z wojsk atamana Petlury było czterech genarałów: Wiktor Hawronśkyj,
Wiaczesław Kloczkowśkyj, Stepan Mokrećkyj oraz Pawło Szandruk. Była też pewna ilość
generałów armii URL, którzy podjęli służbę w Wojsku Polskim w charakterze oficerów
kontraktowych, między którymi byli też przyszli działacze ukraińskich struktur
nacjonalistycznych, na przykład Wsewołod Petriw.4 Oficerami kontraktowymi w Wojsku Polskim
zostało też wielu innych oficerów armii URL.
Powstanie i klęska Zachodnio-Ukraińskiej Republiki Ludowej (ZURL)
W przeddzień zakończenia I wojny światowej, a więc przed kapitulacją Niemiec i Austro-
Węgier, w dniu 8 października 1918 roku, ukraińscy posłowie do sejmu austriackiego, przy
udziale hierarchii greckokatolickiej, utworzyli Ukraińską Radę narodową, a następnego dnia ta
Rada proklamowała powstanie Zachodnio-Ukraińskiej Republili Ludowej (ZURL). Niejako w
odpowiedzi na ten krok, w dniu 20 października Rada Miejska miasta Lwowa ogłasza
"Symon", a nie "Semen" brzmi imię Petlury
2 A. Serednicki, op. cit., passim
3 "Polska w latach 1918-1939 - wybór tekstów źródłowych dla nauczania historii", W-wa, 1986, s. 101
4 "Zeszyty Historyczne", Paryż, 1998, zeszyt 124, ss. 27-32
14
przyłączenie Ziemi Lwowskiej do Polski. Zaś w dniu 1 listopada 1918 roku o świcie we Lwowie
ludność polska została zaskoczona objęciem władzy w mieście przez Ukraińców. Odpowiedzią
na ten krok było powstanie ludności polskiej, zaczęła się wojna polsko-halicka, bowiem udziału
w niej nie brał Wołyń. Ukraińcy Halicji, według autora, mieli prawo do proklamowania
Zachodnio-Ukraińskiej Republiki Ludowej, albowiem Halicja stanowi oczywiście ukraińskie
terytorium zarówno historycznie, jak i etnicznie oraz geograficznie. To terytorium nosiło oficjalną
nazwę "Ruś Halicka", "Czerwona Ruś."1 Polacy zaś mieli prawo sprzeciwić się tej proklamacji,
jako że terytorium Halicji przed rozbiorami stanowiło część Rzeczypospolitej. W tej wojnie silni
świata tego stanęli po stronie Polski. Jak słusznie pisze Maciej Kozłowski,... stawka w ówczesnej
grze była znacznie wyższa niż przynależność państwowa pięćdziesięciu pięciu tysięcy trzystu kilometrów
kwadratowych między Sanem a Zbruczem. Na wschodzie Europy ważyły się losy ogólnoświatowego
porządku politycznego, gdyż to, co działo się na terenach byłego imperium Romanowowów, daleko
wykraczało poza politykę lokalną} Walki między wojskami nie odznaczały się czymś szczególnym,
były to początkowo walki pozycyjne, dopiero gdy do głosu zaczęli dochodzić zacietrzewieni
politycy obu stron, tocząca się na coraz szerszym froncie wojna z każdym dniem staje się bardziej zacięta
i okrutna, minęły czasy, gdy żołnierze obu stron w czasie zawieszenia broni wspólnie śpiewali i częstowali
się nawzajem wódką. Po obu stronach zaczyna się polowanie na szpiegów, rozstrzeliwanie, brutalne
traktowanie jeńców? Walki we Lwowie były, jak wszystkie wałki uliczne, bardzo krwawe. Według relacji
kpt. Mączyńskiego straty polskie w zabitych i rannych wyniosły 972 żołnierzy i 215 osób cywilnych. Liczby
te jako zdecydowanie przesadzone kwestionuje w swych pamiętnikach generał Roja, nazywający zresztą
walki we Lwowie "strzelaniną" i starający się je wyraźnie pomniejszyć. Imienna lista poległych żołnierzy
polskich zamieszczona w III tomie "Obrony Lwowa" obejmuje 295 nazwisk. Straty ukraińskie, jak podaje
Kuźma, trudne są do obliczenia, gdyż po stronie ukraińskiej nie prowadzono dokładnej statystyki.
Orientacyjnie szacuje on liczbę poległych żołnierzy ukraińskich na 200, jednak szacunek ten wydaje się
zaniżony, jako że Ukraińcy częściej byli stroną atakującą, toteż ich straty musiały być wyższe?
Jak więc widać, straty wojujących stron nie były wysokie w porównaniu z tym, co, jak się
okaże później, zaszło w latach 1943-1947. Wojna o Lwów była zwyczajną wojną o posiadanie
terytorium. Inny był obraz na prowincji, analiza literatury polskiej i ukraińskiej dotyczącej tych
wydarzeń dostarcza opisów wręcz dramatycznych, być może najtragiczniejsze wydarzenia miały
miejsce w Złoczowie. W wydanym w 1921 roku zbiorze dotyczącym tych wydarzeń czytamy, że
między społecznością polską a ukraińską nie było do tego czasu zasadniczych konfliktów, że
rozniecenie nienawiści w stosunku do ludności polskiej ze strony skrajnych elementów nie było
łatwe wobec wielowiekowego współżycia zgodnego obu narodowości, wobecfaktu, że lud ten wszedł z ludem
polskim w stosunki pokrewieństwa, a nawet narzucił mu w przeważnej mierze język - nie rzadko zaś i
1 "Atlas Historyczny Świata", W-wa, 1974, kk. 51, 55; "Polska w latach 1918-1939 op. cit., s. 67
2 Maciej Koziowski: "Między Sanem a Zbruczem. Walki o Lwów i Galicję Wschodnią 1918-1919",
Kraków, 1990, s. 9
3 Ibidem, s. 201
4 Ibidem, s. 182
15
obrządek ..} W toku wojny polsko-halickiej władzę administracyjną w szeregu miast halickich
objęli Ukraińcy, niestety - intelektualnie i moralnie nie przygotowani do tej roli. Redaktorzy
wspomnianego zbioru piszą: Komendantem miasta po krótkim urzędowaniu nieznanego nam z
nazwiska oficera był syn strutyńskiego parocha Janowicz ... 23 listopada 1918 roku wyszedł pierwszy
numer gazety "Zołocziwśke Słowo", w którym informowano o upadku Lwowa. Nadeszła pamiętna
noc św. Klemensa z 23 na 24 listopada. Około godzony 9-tej wśród ciemności nocnych rozpoczęła się istotna
obława na Polaków. Uzbrojone żołdactwo, po czterech, z oficerem na czele, wpadało do domów, wyciągało
śpiących juz po większej części z łóżek, i prowadziło na zamek ... Znaleźli się tej nocy w więzieniu: tu
źródło podaje nazwiska 31 osób spośród złoczowskiej polskiej inteligencji. Następnego dnia
tamże aresztowano kolejnych Polaków - 73 osoby. Przywieziono do więzienia dalszych Polaków
z innych stron, z Brodów, Sokala itd.z Ani przeciwko nowemu porządkowi rzeczy, aiii nawet przeciwko
uciskowi i szykanom społeczeństwo polskie dotychczas wcale nie reagowało, jeżeli pominiemy opór bierny
ze strony urzędników, którzy z rzadką solidarnością odmówili podpisania deklaracji i złożenia przysięgi
U. N. Republice... Rozwój sytuacji był niekorzystny dla Ukraińców-Haliczan, zwycięstwo strony
polskiej było niedalekie, ale w terenie nadal działała administracja ukraińska, stosunki polsko-
ukraińskie pogarszały się z dnia na dzień, w marcu 1919 roku w Złoczowie ukazało się na ulicach
Złoczowa ogłoszenie: Okręgowa Wojskowa Komenda Złoczów. Na wszystkie groźby ze strony polskiej
pod adresem naszego Narodu Ukraińskiego Władze ogłaszają: za zranienie 1 Ukraińskiego żołnierza
nakażę rozstrzelać 5 Polaków bez względu na wiek i płeć, a za zabójstwo 1 żołnierza 10 Polaków. W
wypadku protestów masowych nakażę zdziesiątkować całą polską ludność. Ataman ŁYŚNIAK Okr.
Komendant? Po tym ogłoszeniu nastąpiły aresztowania wśród ludności polskiej: 1) Anders
Franciszek, uczeń gimn., I. 16, aresztowany pod zarzutem przynależenia do tajnej polskiej organizacji,
przy śledztwie bity nahajami, został skazany na 5 lat ciężkiego więzienia .... 2) Bieniak Ludwik, uczeń
gimn., 1.16, aresztowany pod tym samym zarzutem ... skzany na śmierć przez powieszenie ... 25) Herzog
Juljan, ucz. VI kl. gimn., aresztowany w nocy z dnia 26 na 27 marca i tegoż dnia rozstrzelany ... 27)
Iłowski Rudolf l. 21, kolejarz, aresztowany 27 marca za rzekome należenie do tajnej polskiej organizacji,
został rozstrzelany dnia 29 marca, 28) Iżykiewicz Kazimierz, kolejarz, l. 21, aresztowany 27 marca,
został rozstrzelany 1 kwietnia... Michalewski Rafał, oficjał sądowy ... za odezwanie się do dozorcy w jęz.
polskim otrzymał 25 nahajek ... 66) Szemberski Edward, krawiec, l. 27, aresztowany 27 marca i tegoż
dnia po torturach okropnych rozstrzelany... "Zołocziwśke Słowo" ustala liczbę osób, którym sąd doraźny
wytoczył proces cyfrą 148. Trudno ustalić skład Sądu doraźnego. W pierwszym dniu tzn. 27 marca,
przewodniczył rozprawie kapitan Feszczur, funkcje referenta prawniczego pełnił zdaje się Konaszewicz,
w skład sądu wchodzili: porucznik Zmur, porucznik Kantor, chorąży Makitra, zeznania protokołował
Gereczka ...4 Omawiany zbiór zawiera relacje kilkudziesięciu osób, które przeszły przez
wspomnianą procedurę sądową, na ich podstawie można wysnuć wniosek, że władza ukraińska
"Z krwawych dni Złoczowa 1919 r.", Złoczów, 1921, s.6. Wypowiedź ta potwierdza zawartą w tomie I
tezę autora, że w warstwach niższych spełeczeństwa polsko-ukraińskiego (ruskiego) w Halicji ludowa kultura
ukraińska (ruska) często górowała nad taką kulturą polską; w przeciwieństwie do tego zjawiska w warstwach
wyższych kultura polska górowała nad ukraińską (ruską), co powodowało masową polonizację wyższych warstw
ruskich
2 Ibidem, ss. 14-19
3 Ibidem, ss. 30, 44
4 Ibidem, ss. 45-53
16
w okresie ZURL sprawowana była przez ludzi, których określić można jako tych, którzy "dorwali
się do władzy", nie będąc do jej sprawowania przygotowani.
W relacji arcybiskupa J. Bilczewskiego dla Ministerstwa Spraw Zagranicznych na temat
stosunków polsko-ukraińskich w latach 1918-1919 czytamy: W jednej z takich odezw (w czasie
wojny polsko-halickiej - W.P.) czytamy: "Pamiętaj ukraiński żołnierzu, że dopóty nie będzie spokoju
ani dobra na ukraińskiej ziemi, dopóki tu żyć będzie polskie nasienie (...) Pamięta i. że ich kościoły, to
szpiegowskie gniazda, a ich księża to jadowite skorpiony ... (Śmierć Polakowi)" (...) prześladowanie to
przedstawia się następująco: 1) Zamordowano moich księży 6:1. Wincentego Czyżewskiego, proboszcza
w Sokolnikach; 2.Adama Hrentschla, proboszcza w Biłce Szlacheckiej; 3. Wawrzyńca Czarnika,
kooperatora-ekspozyta w Pustomytach; 4. Wawrzyńca Rabę, kooperatora w Skalacie; 5. Jana
Dziugewicza, kooperatora-ekspozyta w Porchowej; 6. Jana Rucińs kiego, proboszcza z Poty liczą. (...)
Przystępuję do najstraszniejszej części obrazu. Okaże się z niej, że rząd "ukraiński"postanowił był sobie
widocznie zgładzić z powierzchni ziemi wschodnio-małopołskiej polską ludność żyjącą
Niepoślednią rolę w kształtowaniu stosunków polsko-ukraińskich w Halicji odgrywał kler
greckokatolicki: Tak zwana "ukrainizacja" w Małopolsce Wschodniej była dziełem przede wszystkim
rozpolitykowanego kleru greckokatolickiego. Duchowieństwo unickie w zasadzie nie zajmowało się ani
sprawą organizacji własnych diecezji, ani kwestią unormowania stosunków Kościoła z państwem polskim,
lecz ich jedynym celem aktywności było tworzenie własnego państwa ukraińskiego z ośrodkiem we Lwowie.2
Wspomniane już wyżej "Zołocziwśke Słowo"po przybyciu do Polski armii Hallera
umieściło odezwę kapłana unickiego, w której czytamy: Kto w Boga wierzy, kto ma choćby tyle sił,
aby unieść rusznicę albo nóż, idź przeciw lachom pijawkom, a bóg odpuści ci bracie twoje grzechy, jakbyś
odbył pielgrzymkę do Ziemi Świętej.... Pamiętajcie bracia i siostry, że nieodpuszczonym grzechem jest dać
choćby wody zranionemu lachowi ... Zrywajcie drogi za nimi i przed nimi, zabijając ich w śnie i na
kwaterach i nie znajcie litości wobec nich ... Uczcie nawet małe dzieci, że wojna przeciw lachom to święta
wojna?
Autorka opracowania, z którego wzięty został cytat, F. Rzemieniuk, ma rację, gdy mówi:
Odezwa ta jest świadectwem zaniku etyki u przywódców duchownych Ukraińców. Powinna tylko uściślić,
że chodzi o przywódców duchowych Kościoła greckokatolickiego, a więc o Haliczan. Wyżej
prezentowane dane przytoczone zostały na potwierdzenie tezy autora, że psychologiczny
pierwowzór mordów wołyńskich pochodził z Halicji, że ogromną rolę w jego kształtowaniu
odegrał ukraiński kler greckokatolicki, który wzbudzał nienawiść ludności ukraińskiej (ruskiej)
do ludności polskiej, i to mimo tego, iż stosunki polsko-ukraińskie na poziomie społeczeństw
układały się w sposób godny naśladowania, co potwierdza opis z cytowanego wyżej zbioru
materiałów o wydarzeniach w Złoczowie z lat 1918-1919. Poza tym przytoczone wyżej opisy mają
spełniać rolę dowodów na potwierdzenie tezy autora, że duża część ukraińskiego kleru
greckokatolickiego w swych działaniach, a nawet w słowach, rozmijała się z zasadami nauki
"Nieznana korespondencja Arybiskupów Metropolitów Lwowskich Józefa Bilczewskiego z Andrzejem
Szeptyckim w czasie wojny polsko-ukraińskiej 1918-1919", Lwów-Kraków, 1997, ss. 152-162
A H.E. Wy cza ws ki: "Kościół unicki w Polsce. Cerkiew greckokatolicka" w: "Historia Kościoła w Polsce",
t. 2., cz. 2, Poznań - Warszawa, 1979, s. 77
3 AAN, MSZ, sygn. 2858, k. 42, cyt. za: Florentyna Rzemieniuk: "Cerkiew greckokatolicka w
Małopolsce Wschodniej a ukraiński ruch nacjonalistyczny (na przykładzie wydarzeń z przełomu 1918-1919 r.) w:
"Rocznik Historyczno-Archiwalny", tom IV, Przemyśl, 1989, s. 65
17
chrześcijańskiej. Jak zobaczymy dalej, znaczącym przykładem na potwierdzenie tej tezy była
działalność w OUN księdza greckokatolickiego Iwana Hryniocha. Podobnej działalności na polu
stosunków polsko-ukraińskich na Wołyniu nie przejawiał ukraiński prawosławny kler do czasu,
aż na niektórych młodych sporód nich zaczęły wpływać z Halicji idee nacjonalizmu ukraińskiego.
Pierwoprzyczyna wydarzeń na Wołyniu z roku 1943 tkwi w sianiu w Halicji nienawiści do
ludności polskiej. Ten stan rzeczy wykorzystany został przez twórców OUN. Przy okazji
stwierdzić należy, że polski, w zasadzie, pomysł oraz realizacja, powołania do życia Kościoła
greckokatolickiego, w rezultacie opanowanego przez kler halicki, z niekanoniczną teraz nazwą
Ukraiński kościół katolicki, było nie tyle niewypałem politycznym, bowiem niewypał nie
przynosi szkody ani korzyści, ale wrócił do Polski groźnym bumerangiem w postaci siania
nienawiści do wszystkiego co polskie. Nie wszystek, co prawda, kler greckokatolicki robił tę
niechrześcijańską robotę, chwalebnym wyjątkiem był, na przykład, bp Chomyszyn. Poza tym
Kościół greckokatolicki nie sprzyjał i nadal nie sprzyja konsolodacji narodu ukraińskiego.
W następstwie takiego rozwoju wydarzeń, niewątpliwie mając na względzie fakt istnienia
Rosji bolszewickiej oraz chaosu na Ukranie, państwa Ententy decyzją Rady Najwyższej z dnia
25.VI.1919 roku upoważniły Polskę do wykonywania na terytorium Halicji administracji.1 Wyciąg
z tej decyzji brzmi: Ażeby zabezpieczyć ludność Galicji Wschodniej oraz jej mienie przed
niebezpieczeństwem band bolszewickich, Najwyższa Rada Państw Sprzymierzonych i Współdziałających
powzięła rezolucję, ażeby upoważnić Polskie Siły Zbrojne do rozszerzenia kontroli na tych terytoriach aż
do rzeki Zbrucz. To oświadczenie nie będzie miało wpływu na późniejsze decyzje Rady Najwyższej
odnośnie politycznego statusu Galicji. W związku z ratyfikacją traktatów wersalskich, premier i
minister spraw zagranicznych Rzeczypospolitej, Ignacy Paderewski, wygłosił w Sejmie
przemówienie, w którym, między innymi, powiedział: Narzucone nam prawa mniejszości narodowej
odczuliśmy żywo, jak je Polak odczuwać powinien (...) Ludzie mądrzy, zacni, szlachetni, wspaniałomyślni,
którzy nam te prawa podyktowali, nie chcieli nas obrazić (...) Jeżeli owe prawa przyczynią się do
polepszenia naszych stosunków, jeśli one położą kres pewnym oszczerstwom, jeśli postawią tamę pewnym
krzywdzącym nas kampaniom, jeśli pr-zyczynią się zwłaszcza do poprawienia wewnętrznych naszych
stosunków, do uspokojenia kraju, do usunięcia tych potępienia godnych zatargów, a rasowe zatargi u nas
nie tylko istnieją, to wówczas i ja również te prawa mniejszości narodowych uznam za walne dla nas
zwycięstwo. Bo nie masz człowieka, który by goręcej niż ja pragnął spokoju, pomyślności i szczęścia (...)
Tym tylko stale kierowany uczuciem, śmiem tutaj w zdaniu ubocznym wypowiedzieć pragnienie, ażeby w
tej Czerwonej Rusi, którą dziś jeszcze Galicją Wschodnią nazywają, a której administracja nam została
powierzona, ażebyśmy tam wprowadzili amnestię dla tych wszystkich, którzy w godziwy sposób przeciwko
nam walczyli. Wojna tam, dzięki Bogu, ustaje, pokój się ustala. Powinniśmy wymazać z pamięci wszystkie
urazy i krzywdy, powinniśmy zapomnieć o przeżytych bólach i doznanych cierpieniach, powinniśmy
zapomnieć, bośmy Polacy i chrześcijanie}
Jak będzie wynikało z opisów działań powstałej w 1920 roku Ukraińskiej Organizacji
Wojskowej (UWO), ani rząd J. Petruszewicza, ani przywódcy radykalnej UWO nie pogodzili się
z przekazaniem Polsce administracji na terytorium Halicji, byli dowódcy Ukraińskiej Halickiej
Armii (UHA) nie pogodzili się z klęską, Haliczanie nie przyjmowali do wiadomości stanowiska
Decision of the Supremę Council of June 25, 1919, concerning Eascern Galicia, w: Stanisław Skrzypek:
"The Problem of Eastern Galicia", Londyn, 1948, s. 65
2 "Polska w latach 1918-1939 ...", op. cit,, ss. 66, 67
18
państw Ententy. Ci ostatni organizowali akty terroru, zaś J. Petruszewicz odezwą z dnia 15
sierpnia 1922 roku wydaną w Wiedniu zwrócił się o zbojkotowanie wyborów do Sejmu.1
Działalność terrorystyczna UWO miała, niewątpliwie, wpływ na decyzję Rady Ambasadorów
Wielkej Brytanii. Francji, Włoch i Japonii jako zwycięskich w I wojnie światowej z dnia 15 marca
1923 roku, mocą której Halicja została przekazana pod suwerenną władzę Polski, zobowiązując
ją do wprowadzenia w Halicji autonomii terytorialnej oraz zagwarantowania praw mniejszości
ukraińskiej w zakresie kultywowania języka i religii.2 Fragmenty tej decyzji brzmią: Imperium
Brytyjskie, Francja, Włochy i Japonia - sygnatariusze, wraz ze Stanami Zjednoczonymi jako głównym
sprzymierzeńcem Wersalskiego traktatu pokojowego: - biorąc pod uwagę warunki omówione w artykule 87,
paragraf 3 wyżej wspomnianego traktatu, Konferencja Ambasadorów potwierdza granice Polski, które nie
zostały sprecyzowane traktatem; biorąc pod uwagę uznanie przez Polskę warunków etnograficznych
ustalających autonomiczny ustrój wschodnich rejonów Galicji; biorąc pod uwagę, że traktat zawarty
pomiędzy Państwami Sprzymierzonymi a Polską w dniu 28 czerwca 1919 roku uwarunkował specjalne
gwarancje na rzecz rasowych, religijnych i językowych mniejszości na wszystkich terytoriach pod polską
suwerennością; biorąc pod uwagę, że jeśli chodzi o granice z Rosją, Polska rozpoczęła bezpośrednie
rozmowy z tym państwem na temat ustabilizowania granicy - w konsekwencji Konferencja Ambasadorów
uznaje granice Polski jak następuje: - uznaje wszystkie prawa Polski do suwerenności terytoriów pomiędzy
granicami wytyczonymi jak wyżej i granicami polskich terytoriów z zastrzeżeniem co do rozpatrzenia przez
traktat pokojowy zakończony w Saint-Germain-en-Laye odnośnie zobowiązań ciążących na państwach,
do których terytoria byłej monarchii Austro-Węgier zostały przydzielone. Paryż, 15 marca 1923 roku.
W tym stanie rzeczy w ramach państwa polskiego okazała się być duża ukraińska
mniejszość narodowa. Trzeba być świadomym tego, że mniejszości narodowe w określonych
państwach powstają w wyniku migracji na ich terytorium (na przykład obecnie mniejszość
turecka w Niemczech), w następstwie aneksji terytorium jednego państwa przez inne państwo
(na przykład mniejszość czeska w III Rzeszy), albo też w następstwie zmian granic państwowych
w wyniku traktatów międzynarodowych, co właśnie miało miejsce w odniesieniu do mniejszości
narodowej ukraińskiej w Polsce po I wojnie światowej. Po ustaleniu granic Polski, ukraińscy
mieszkańcy Halicji po dniu 15 marca 1923 roku, jak i poprzednio ukraińscy mieszkańcy Wołynia,
stali się z mocy prawa obywatelami Rzeczypospolitej. Jak słusznie mówi ukraiński badacz
problemu, Andrij Biłynśkyj, status obywatelstwa zobowiązuje wszystkich obywateli, a więc tez
Ukraińców - obywateli Państwa Polskiego, do (przynajmniej) prymitywnej lojalności, zakreślonej
kodeksem karnym. To co karnym kodeksem nie jest zabronione - jest dozwolone. Takie ramy zezwalają też
na działalność polityczną celem obrony narodowych interesów ludności (ukraińskiej) Ukrainy Zachodniej
(...) Z obywatelstwem wiąże się lojalność obywatelska. Obywatelstwo daje obywatelowi prawo, ale nakłada
tez obowiązki (...) Wobec tego, że Rada Ambasadorów w 1923 roku przyznała Ukrainę Zachodnią Polsce,
to Ukraińcom obiektywnie pozostało jedno tylko: w istniejących nowych warunkach konkretnie określić
interesy ludności ukraińskiej w Polsce i w walce politycznej w ramach państwa polskiego prowadzić ich
obronę. Jednak do tego trzeba było przezwyciężyć emocje i resentymenty oraz spojrzeć politycznej
Facsimile odezwy w zbiorach autora
2 Decison of the Conference of Ambassadors, March 15, 1923, on the subject of the frontiers of Poland,
w: Stanisław Skrzypek, op. cit., ss. 74, 75
19
rzeczywistości w oczy}
W związku z decyzją Rady Ambasadorów środowisko biskupa Chomyszyna określiło swe
stanowisko wobec niej, nazywając Ukrainę Radziecką królestwem Antychrysta, i formułując je:
To nie Rada Ambasadorów, ale Opatrzność Boska pozostawiła nas, cześć narodu ukraińskiego, pod
władzą państwa polskiego i temu zarządzeniu musimy podporządkować się. Chociażby nas państwo
polskie gnębiło i prześladowało, to i tak zawsze i wszędzie musimy akcentować naszą lojalność. Nasza
lojalność musi zmierzać do tego, aby państwo polskie było silne i bezpieczne.2
Z faktu posiadania obywatelstwa wynikają obopólne zobowiązania, jak mówi Rebecca
Weit, jeżeli państwo zapewnia obywatelowi opiekę, ma ono prawo domagać'się lojalności. Jeżeli obywatel
jest lojalny wobec państwa, wówczas jest ono zobowiązane zapewnić mu opiekę? Jeszcze przed decyzją
Rady Ambasadorów, w wykonaniu wcześniejszych postanowień Państw Sprzymierzonych, w dniu
22 września 1922 roku Sejm uchwalił ustawę "O zasadach powszechnego samorządu
wojewódzkiego, a w szczególności województwa lwowskiego, tarnopolskiego i
stanisławowskiego", została ona uchwalona na stanowcze żądanie mocarstw zachodnich. Ustawa
miała wejść w życie w ciągu dwóch lat od jej uchwalenia, przewidywała ona w 26 artykułach
trzem wymienionym województwom oddzielne, wojewódzkie, dwuizbowe (polskie i ukraińskie)
sejmiki samorządowe. Miały one bardzo szerokie kompetencje, zapewniały udział urzędników
narodowości ukraińskiej w administracji państwowej i samorządowej, miało następić pełne
równouprawnienie języka ukraińskiego i religii greckokatolickiej.4 Jednakże ustawa ta nigdy nie
weszła w życie, przede wszystkim dlatego, że haliccy ukraińscy działacze wyrazili wobec niej swój
generalny sprzeciw, albowiem nie stać ich było na kompromis; haliccy przywódcy nie potrafili
zrozumieć swej sytuacji, w której Ukraina, o jakiej oni marzyli, była poza zasięgiem praktycznej
polityki: za Zbruczem formował się przyszły Związek Radziecki. W ówczesnej Europie nie było
warunków na tworzenie ukraińskiego Piemontu w Halicji, czego nie chcieli zrozumieć jej
przywódcy.
Rozdział trzeci
Mniejszość ukraińska w II RP - polityka państwa wobec niej
W tym rozdziale omówione będą jedynie ważniejsze aspekty polityki władz II RP wobec
mniejszości ukraińskiej, szereg jej aspektów omówiony będzie przy okazji analizy sytuacji na
Wołyniu w związku z polityką prowadzoną przez wojewodę H. Józewskiego. Wskazać tutaj
jednak należy, a nawet mocno zaakcentować, prawie powszechne, wyraźne nierozróżnianie przez
Andrij Biłynśkyj: "Pohliad na mynułe j ukrajinśki perspektywy", Chicago, 1970, ss. 11, 12. Rzeczą
ciekawą jest, że autor ten, oświecony Haliczanin, przed wybuchem wojny nacjonalista ukraiński, wstąpi! do
dywizji SS-Galizien, pod Brodami dostał się do niewoli radzieckiej, odbył termin w radzieckich obozach i,
wykorzystując fakt, że pochodził z mieszanej ukraińsko-niemieckiej rodziny, osiedlił się w Monachium, gdzie
wykładał w szkole wyższej. Ze względu na swe krytyczne powojenne stanowisko wobec OUN, gdy w połowie lat
1980-ch (chyba jesienią 1984 roku) przyjechał do Toronto, z nim nie chcieli spotkać się na oficjalnym wieczorku
byli żołnierze tej dywizji. Autor zna to z autopsji.
2 Cytowane za: Petro Mirczuk: "Narys istoriji OUN" t. 1, Monachium, 1968, s. 106
3 Rebecca Weit: "The Meaning of Treason", Londyn, 1982, s. 413
4 Czesław Partacz: "Polacy i Ukraińcy w II Rzeczypospolitej", Kościan, 1991, s. 10
20
historyków polskich polityki II RP wobec mniejszości ukraińskiej od metod zwalczania terroru,
uprawianego przez struktury UWO-OUN oraz w mniejszej części przez KPZU, chociaż są to dwie
różne, aczkolwiek niekiedy zazębiające się, rzeczy. Na przykład "pacyfikacja" niektórych
powiatów w Halicji, przeprowadzona w 1930 roku, często określana jest jako akcja antyukraińska,
chociaż, mimo jej antydemokratyczności, mimo naruszenia obowiązującego prawodawstwa, taką
ona nie była: była ona skierowana na zwalczanie struktur OUN-UWO. Tak też ani twierdza
brzeska, ani Bereza Kartuska nie były przejawami polityki II RP w stosunku do mniejszości
narodowych, w tym do Ukraińców w Polsce.
Kierunek generalny
Po ostatecznym ukształtowaniu się zasięgu terytorialengo II RP okazało się, że w jej
granicach, według spisu w 1931 roku, mniejszości narodowe w państwie stanowiły 31%, zaś
według danych szacunkowych (dokonywanych wobec poważnych zarzutów co do rzetelności
wyników spisu ludności) mniejszości narodowe w Polsce stanowiły 35%. Najliczniejszą
mniejszością byli Ukraińcy - według spisu 14%, według szacunków 16%.' Stan ten powinien był
być przedmiotem ustalenia polityki narodowościowej państwa w kierunku, który zadowalał by
przynajmniej najważniejsze grupy mniejszości - Ukraińców i Białorusinów, aby te mniejszości,
w szczególności wobec utrwalania się na ich głównych terytoriach bolszewizmu, mogły podjąć
pożyteczną współpracę z władzami państwa polskiego dla dobra zarówno tych mniejszości, jak
i dla dobra państwa, w którym stanowią mniejszość. Przyjęcia takiego kierunku wymagała logika
oraz zasady demokracji i chrześcijaństwa. Tymczasem na fałach euforii po odzyskaniu
niepodległości, w następstwie roli, jaką Polska miała odegrać w Europie jako bariera przed
rozprzestrzenianiem się bolszewizmu, rządzący poszli drogą polonizacji.2 Do tej definicji w
warunkach II RP dodać należy: polonizowanie mniejszości narodowych. Taki kierunek był
gwałtem na prawach przyrodzonych ludności, która znalazła się w granicach państwa polskiego,
ale jednak na swoim terytorium etnicznym, jakim był Wołyń oraz Halicja. Ukraińcy w II RP nie
byli ludnością napływową.
Tymczasem jeden z głównych autorów polityki wewnętrznej II RP, Stanisław Grabski,
u zarania państwowości II RP, pisał: Obecnie warunkiem niezbędnym utrzymania posiadania granic
jest przeobrażenie państwowego terytorium Rzeczypospolitej w narodowe terytorium polskie3 A więc
kierunek był jasny, czytelny. Ten kierunek określony został przez polską prawicę, która, co
gorsze, znalazła sojusznika w wojsku. Po śmierci Piłsudskiego - wojskowi nie tylko ze sztabów, ale i z
koszar po zapadłych garnizonach wkraczali do polityki. Na/jaskrawiej przejawiło się to właśnie na
odcinku spraw narodowościowych. O kierunku polityki w tej dziedzinie decydować chciał Oddział Drugi
Sztabu, a pracownicy jego, nawet niedojrzali porucznicy i kapitanowie, słuchani przez naiwnych
1 Jerzy Tomaszewski: "Ojczyzna nie tylko Polaków", W-wa, 1985, s. 50
2 Nie od rzeczy będzie przypomnienie pojęcia "polonizacja": zgodnie ze "Słownikiem języka
polskiego", W-wa, 1979, t. II, s. 787, "polonizacja" oznacza: "nadawać czemuś cechy polskie, wprowadzać
zwyczaje polskie, kulturę polską; wpływać na kogoś, by stał się Polakiem; polszczyć": Polonizować nazwy, imiona
obce. Polonizować obcych przybyszów, ludność napływową.
3. Stanisław Grabski: "Z codziennych walk i rozważań", Poznań, 1923, s. 40
21
generałów, próbowali przesądzać na miejscu kwestie lezące w kompetencji rządu}
Szczytem tej nieodpowiedzialnej, wręcz obłędnej polityki, było utworznie w dniu 11
grudnia 1936 roku "Komitetu Koordynacyjnego" przy Dowództwie Okręgu Korpusu 11 w
Lublinie, zadaniem którego było prowadzenie polonizacji ludności ukraińskiej, w szczególności
Chełmszczyzny.2 Do tego Komitetu wciągnięto szereg polskich organizacji paramilitarnych i
społecznych. Tuż przed wybuchem wojny, w marcu 1939 roku, przygotowano "Projekt uchwały
Rady Ministrów w sprawie akcji zmierzającej do wzmocnienia elementu polskiego w Małopolsce
Wschodniej", w którym, między innymi, przewidziano takie kroki administracyjne i polityczne,
jak: wysiedlenie ludności ukraińskiej z pasa przygranicznego, eliminowanie Ukraińców ze służby
leśnej, wzmocnienie akcji rewindykacyjnej przez dalsze organizowanie szlachty zagrodowej, tzw.
"łacinników", tzn. Ukraińców wyznania rzymskokatolickiego oraz Polaków wyznania
greckokatolickiego, osiedlanie na południowo-wschodnich obszarach państwa adwokatów i
lekarzy polskiej narodowości, szukanie sposobów na doprowadzenie do ponad 50-procentowej
większości ludności polskiej na terenach wsi, miast i miasteczek.3
Polonizacja szkolnictwa
W wykonaniu tak ukierunkowanej polityki państwa wobec mniejszości narodowych,
władze zmniejszały ilość szkół z ukraińskim językiem nauczania, organizowały szkoły
dwujęzyczne, np. polsko-ukraińskie, tzw. utrakwistyczne, w których w rzeczywistości panował
język nauczania polski; nie rozwijały w stopniu dostatecznym sieci szkól podstawowych w
miejscowościach zamieszkałych przez samych Ukraińców lub z dużą przewagą ludności
ukraińskiej, szczególną rolę w tym zakresie odegrała ustawa nazwana od nazwiska jej
projektodawcy "Lex Grabski". Ograniczenie szkolictwa ukraińskiego było widoczne gołym
okiem. Podczas gdy w 1912 roku w Halicji było 2.400 ukraińskich szkół podstawowych, to w 1937 roku
pozostało ich tylko 352. Na Wołyniu w analogicznym okresie - z 440 szkół pozostało tylko 8} Według W.
Romanowskiego na Wołyniu w roku 1920 było szkół: 432 polskich, 367 ukraińskich i ani jednej
dwujęzycznej, zaś w roku 1937 szkół polskich było 511, szkół polskich z ukraińskim językiem
jako przedmiotem 849, dwujęzycznych 534, a ukraińskich już tylko 7.5 Przekładając te dane na
język praktyczny, oznaczało to, że w 1937 roku na Wołyniu szkół polskich było 1.894, a
ukraińskich tylko 7. Potwierdza ten stan inne źródło, według którego odsetek szkół powszechnych
ukraińskich na Wołyniu sięgał zaledwie 0,4% (...) W chwili przyjazdu Jeżewskiego do Łucka 69,3%
zatrudnionych na tym terenie nauczycieli to Polacy, 24,3% Ukraińcy. Pięć lat później odsetek Polaków
wzrósł do 79,8%o, a Ukraińców spadł do 13,5%o.6 W Zamojszczyźnie, chociaż nie na ukraińskim
terytorium etnicznym, jednak z 24% tej ludności, a w powiecie hrubieszowskim z 38%, przy czym
1 Władysław Pobóg-Malinowski: "Najnowsza Historia Polityczna Polski", wyd. drugie, t. II 1914-1939,
Londyn, 1983, s. 826
2 CAW - 3 DP, 1.313.3/2
3 AAN, PRM, sygn. 148-149, kk. 390-486
4 Orest Subtelnyj: "Ukraina. Istorija" (wyd. ros.), Kijów, 1994, s. 552
5 Wincenty Romanowski: "ZWZ-AK na Wołyniu 1939-1944", Lublin, 1993, s. 40.
6 Jan Kęsik: "Zaufany Komendanta - biografia polityczna Jana Henryka Józewskiego 1892-1981",
Wrocław, 1995, s. 82
22
były wioski zamieszkałe wyłącznie przez Ukraińców, nie było w ogóle szkół ukraińskich.'1 Na
wyższych uczelniach Lwowa studiowało nie więcej niż 10-15% Ukraińców, twierdzenie to zgadza
się z informacją uzyskaną przez autora od Czecha z Wołynia, lekarza studiującego przed wojną
we Lwowie co do numerus clausus w odniesieniu do Ukraińców na wyższych uczelniach w Polsce.2
Podczas gdy na Wołyniu jedno gimnazjum polskie przypadało na 16.000 ludności polskiej, to
takie gimnazjum ukraińskie przypadało na 230.000 ludności ukraińskiej.3
Ograniczanie szkolnictwa ukraińskiego w Halicji spotkało się ze sprzeciwem ze strony
OUN, tak na przykład, na budynku Szkoły Powszechnej w Ceniowie, woj. tarnopolskie, pojawił
się napis w stylu grafjiti o bardzo "niegramotnej" treści: "Chaj żewe OUN. Prócz z lackymy
szkołamy. Di ty ne wczit'sia po polśke tilky po ukrajinśke." W tej treści zawarto 5 błędów
językoł^ch.4
Polonizacja przez katolicyzację
W okresie międzywojennym nie odbiegający od prawdy (po wojnie dość daleki od
prawdy) istniał stereotyp: Polak = katolik, naturalnie rzymski katolik, bowiem katolikami, ale
greckimi, była większość Ukraińców Halicji. Tak więc katolicyzacja Ukraińców miała na celu ich
polonizację, inaczej mówiąc ich asymilację do kultury polskiej, to znaczy do zmiany świadomości
przynależności w kierunku do narodowości polskiej.
Przynależność do narodowści nie jest kategorią prawną, wynika ona ze sfery psychicznej
człowieka, z reguły jest następstwem wychowania w określonym środowisku językowym,
kulturowym. Jednakże przynależność do narodowości nie jest stanem niezmiennym, nauka o
społeczeństwie notuje częste procesy asymilacyjne wśród ludności spośród uchodźców
politycznych lub emigrantów ekonomicznych. Taka asymilacja uznawana jest za naturalną, nie
powoduje ona znacznego uszczuplenia substancji etnicznej danego narodu. Inaczej jest, gdy
proces asymilacji jest następstwem zamierzonych działań władz państwowych. Znane jest pojęcie
rusyfikacji, które jako zjawisko pod koniec XX stulecia doprowadziło do stanu, w którym ponad
90% Białorusinów posługuje się na codzień językiem rosyjskim, nie zna języka białoruskiego,
skutkiem czego nie zna dorobku rodzimej kultury. Podobny, choć w znacznie mniejszych
rozmiarach, proces odbywał się na narodzie ukraińskim, którego duży odsetek uważać należy za
rosyjskojęzycznych Ukraińców. Wpływ na asymilację szerokich warstw ludności białoruskiej i
ukraińskiej do kultury rosyjskiej był następstwem zamierzonych działań władz Rosji carskiej, zaś
po I wojnie światowej Związku Radzieckiego, który w rzeczy samej był odmianą imperium
rosyjskiego. Procesowi rusyfikacji Białorusinów i Ukraińców sprzyjał fakt wspólnego z Rosjanami
wyznania prawosławnego. Proces ten odbywał się zgodnie z zasadą: cuius regio, eius religio.
Prowadząc politykę katolicyzacji Ukraińców (i Białorusinów), w czym, rzecz jasna,
zainteresowany był Kościół katolicki, władze tłumaczyły ten proces zaszłościami historycznymi,
w następstwie których, w szczególności w wyniku działań władz Rosji carskiej, wielu Polaków
zostało przymuszonych fizycznie lub ekonomicznie do przyjęcia wyznania prawosławnego. Zaś
1 Wojciech Sulewski: "Lasy w ogniu - Zamojszczyzna 1939-1944", Warszawa, 1962, s. 15
2 Ryszard Torzecki: "Polacy i Ukraińcy - sprawa ukraińska w czasie II wojny światowej na terenie II
Rzeczypospolitej", W-wa, 1993, s. 77; list Eugena Somola w zbiorach autora
3 Orest Subtelnyj, op. cic, s. 552
4 J. Tomaszewski, op. cit., s. 233
23
władze rosyjskie tłumaczyły proces prawosławizacji tym, że duża ilość prawosławnych została
zmuszona do przyjęcia wyznania greckokatolickiego, a potem katolickiego, co było następstwem
unii brzeskiej. Nie tutaj miejsce na rozstrzyganie - jakie władze i w jakim zakresie powodowały
mniej lub bardziej przymusową zmianę wyznania, a było to tym łatwiejsze, że wyznanie w świecie
cywilizowanym również nie jest kategorią prawną, wyznanie można zmieniać bez skutków
prawnych. Stwierdzić jednak należy, że wielokrotne zmiany rządzących na terytorium Wołynia,
Halicji i Chełmszczyzny, a także koligacje między ludnością ukraińską i polską na tym obszarze,
doprowadziły do nie dającego się ująć w jakiekolwiek ramy przemieszania elementu etnicznego
ukraińskiego z elementem etnicznym polskim. Przy analizie nazwisk ofiar i sprawców tragicznych
wydarzeń z lat 1943-1947 na Wołyniu i w Halicji stwierdza się - po stronic ofiar polskich nazwiska
typowo ukraińskie \Pradun. Mazun, Harmatiuk, Soroka, Prończuk, Petruk), zaś po stronie
sprawców, członków OUN-UPA nazwiska typowo polskie (Kołodziński, Szczyhelśkyj,
Łenkawśkyj, Szankowśkyj, Michnowśkyj, Smowśkyj, Klaczkiwśkyj). Z dużym
prawdopodobieństwem można twierdzić, że spośród Ukraińców i Polaków, mieszkańców Wołynia
i Halicji sprzed 1 wojny światowej oraz ich potomków, nikły tylko odsetek stanowili czystej krwi
Polacy łub czystej krwi Ukraińcy. Socjolog badający związki pokrewieństwa między ludnością
polską i ukraińską miałby na tym polu wdzięczne zajęcie, jego badania musiałyby sięgać wiele
wieków wstecz - do czasów dobrowolnej polonizacji wyższych i średnich warstw ukraińskich
(rusińskich w Halicji) i niezauważalnej gołym okiem, nieprzymuszonej ukrainizacji niższych
warstw polskich w wieku XIX і XX. Wystarczy porozmawiać na temat korzeni z byłymi
mieszkańcami Wołynia czy Halicji, aby przekonać się, iż prawie wszyscy oni mają bliższych lub
dalszych krewych spośród Ukraińców czy Polaków.
Jak już wspomniano, do procesów polonizacyjnych włączyły się struktury wojskowe,
wypełniając rzekomy patriotyczny obowiązek wobec państwa, w czym pomagali im księża
katoliccy. W. Pobóg-Malinowski przytacza fakt prawie anegdotyczny, gdyby nie tragiczny w
swych skutkach: Tak było z głośnym na całą Polskę epizodem w Hrynkach, wsi wołyńskiej, gdzie
wojskowy ołtarz polowy został sprofanowany po barbarzyńsku przez ukrytych działaczy ukraińskich.
Władze wojskowe zastosowały w śledztwie metody surowe; Bogu ducha winna ludność wsi, ukraińsko -
rosyjska i prawosławna, sterroryzowana i przestraszona poszła za "życzliwą radą" polskiego proboszcza
z sąsiedniej parafii, gremialnie uznała się za potomków "zniszczonych Polaków" i uroczyście przeszła na
katolicyzm. Wywołało to gwałtowną agitację Ukraińców, po kilku też tygodniach większość cudownie
nawróconych na klęczkach, ze łzami i szlochem "kajania się za odstępstwo", wróciła do cerkwi
prawosławnej) Informację tę potwierdza "Biuletyn Polsko-Ukraiński" z dnia 22.VIII.1937 r.,
dodając do niej, że Marszałek Rydz-Smigły kategorycznie rozkazał zaprzestania akcji niszczenia i
nawracania gwałtem. Wyżsi dowódcy po otrzymaniu tego rozkazu, pod naciskiem miejscowej opinii
polskiej, w dalszym ciągu tolerowali akcje miejscowych niższych czynników.2 Nawiązując do profanacji
ołtarza, wydarzenie w Hrynkach opisuje inny autor: Czterdziestu osobom odebrano dokumenty
tożsamości, co zmuszało ich do ciągłego pozostawania we wsi, wprowadzono zakaz opuszczania osady
po zmroku (...) Akcja w H rynkach z całą pewnością stanowiła fragment polityki umacniania polskiego
stanu posiadania na kresach, jaką prowadziło wojsko od 1936 r. (...) KOP (Korpus Ochrony
Pogranicza - W.P.) ... przystąpił do realizacji akcji konwersyjnej wśród ludności prawosławnej.
1 W. Pobóg-Malinowski, op. cit., s. 827
2 "Biuletyn Polsko-Ukraiński", W-wa, 22.VIII.1937
24
Wygłoszono szereg nauk religijnych o charakterze przygotowawczym, po czym odbyły się "uroczystości" z
publicznym składaniem "aktów wiary", komunią, a nawet chrztem dziecka rodziców, którzy właśnie
zmienili wyznanie z prawosławnego na katolickie. Rodzicami chrzestnymi zostali hrabina Tyszkiewiczowa
(sama pochodząca z ukraińskiego rodu magnackiego - W.P.) i dowódca miejscowej kompanii KOP.1
A oto opis działania "patriotycznej" młodzieży polskiej na omawianej niwie. Pisze
duchowny katolicki o wydarzeniu w Ostrogu na Wołyniu: Chociaż po 1920 roku w klasztorze
urządzono internat dla młodzieży polskiej, kościół nasz pozostawał cerkwią aż do 1929 roku. W tymże
roku patriotyczna młodzież polska samorzutnie przerosi prawosłane rzeczy liturgiczne do cerkwi. Kościół
staje się kościołem szkolnym pod opieką Dyrekcji Seminarium Nauczycielskiego. Starania o rewindykację
klasztoru i kościoła poczynił (dopiero - W.P.) w 1938 roku o. Gerard Rysz.2
W ramach katolicyzacji podjęta została akcja niszczenia cerkwi prawosławnych w
Chełmszczyźnie i na Podlasiu: Jedną z najbardziej prowokujących Ukraińców (akcji) w 1938 r. była
rewindykacja byłych unickich cerkwi na Chełmszczyźnie i Podlasiu na rzecz Kościoła Katolickiego. Według
danych ukraińskich z liczby 389 cerkwi prawosławnych (1914), pozostało w rękach prawosławnych 41,
149 cerkwi przekazano katolikom, 189 - zniszczono. Źródła polskie kwestionują te liczby jako przesadzone
i ogólnikowe. Liczba zniszczonych nie przewyższała 120, w tej liczbie były małe kaplice lub nieużywane
cerkwie (...)©> akcji tej używano wojskowych saperów i dynarnit, ludność broniącą swych cerkwi rozpędzano
kolbami, byli pobici ze strugami krwi. Zabitych nie było?
Burzenie cerkwi w Chełmszczyźnie ma swoją historię. Po pierwsze, jeszcze w 1924 r.
wiadomo było, że diecezja lubelska (...) nie zgłaszała potrzeby przejęcia dalszych świątyń; biskup lubelski
uważał, iż diecezja otrzymała już w zasadzie wszystkie świątynie konieczne dla sprawowania kultu (...)
W marcu 1929 roku odbyły się cztery konferencje międzyministerialne, na których uzgodniono pogląd, że
zbędne budynki pocerkiewne należy rozebrać, a materiał przeznaczyć na cele kulturalne ludności (...) W
wyniku przeprowadzonej analizy potrzeb religijnych wojewoda (lubelski - W.P.) stwierdził zbędność 97
cerkwi dla ludności obu wyznań (...) Rozbiórki w 1938 roku odbywały się w kontekście rewindykacji
rozpoczętych w 1937 na Wołyniu, w które zaangażowane były sfery wojskowe, część terenowej
administracji, samorządu i kleru łacińskiego (...) Biskup lubelski był stanowczo przeciwny państwowej
polityce demontażu zbędnych cerkwi (...) Dał temu wyraz do dziekana hrubieszowskiego (...) rozbieranie,
palenie lub kasowanie byłych cerkwi unickich dokonywane na terenie naszej diecezji dzieje się bez
porozumienia z Kurią Biskupią. Jeżeli to czynią czynniki rządowe, to czynią to na swoją
odpowiedzialność?
Mikołaj Sywyćkyj pisze, że w porównaniu z Chełmszczyzną, świadomość narodowa
Wołyniaków (Ukraińców Wołynia - W.P.) stała wyżej, dlatego na Wołyniu nie rujnowano cerkwi (...)
Tymczasem w sprawozdaniu tygodniowym z 16.4.1938 r. dowódca 43 pułku piechoty w Dubnie,
podpułkownik Kubicki oraz kierownik akcji rewindykacyjnej w Dubieńskiem meldowali dowódcy DOK U:
1. Melduję, że dnia 14 maja we wsi Podłuże gminy Werba powiat Dubno przeszło na wiarę katolicką 51
Jan Kęsik, op. cit., ss. 143-145. Autor w pracy opierał się na dokumentach archiwalnych - CA MSW,
CAW
2 o. Remigiusz Kranc: "Z Ostroga na Kołymę", Kraków, 1998, s. 15
3 "Niepodległość", czasopismo poświęcone najnowszym dziejom Polski, Nowy Jork - Londyn, 1991,
tom XXIV (po wznowieniu), s. 141
4 ks. Janusz Kania: "Likwidacja cerkwi na Lubelszczyżnie w okresie międzywojennym", w:
"Chrześcijanin w świecie", rok XIV (wrzesień 1982), nr 6/108, ss. 67, 68, 71, 83, 84
25
osób. Nad urobieniem i uświadomieniem łych ludzi pracowali: 1) proboszcz z Pryczy Jach Wincenty, 2)
dyrektor Gimnazjum Państwowego z Dubna Markiewicz, 3) Naczelnik stacji kolejowej Kamienica
Kozłowski Władysław, 4) pani Hanchanowa Zofia, 5) pan Hanchan Franciszek, 6) pan Downarowicz
Paweł, wójt gminy Werba.1
Procesy "przechodzenia" od jednego wyznania na inne na omawianym terenie były
zjawiskiem datującym się od stuleci - to po unii brzeskiej zmuszano prawosławnych do
przechodzenia na grekokatolicyzm, to znów władze carskie zmuszały do przechodzenia na
prawosławie, w zaborze austriackim popierane było wyznanie katolickie, zwalczano tam niosący
ze sobą prawosławie ruch zdecydowanie mocny moskwofiiski2, w następstwie działania którego,
na przykład na Łemkowszczyźnie, rozprzestrzeniło się wyznanie prawosławne. Pod zaborem
rosyjskim warunkiem otrzymania posady państwowej było przyjęcie prawosławia, w okresie
międzywojennym znana jest polityka wymogu "przeniesienia metryki" z cerkwi prawosławnej
lub greckokatolickiej do kościoła rzymskokatolickiego. W ten sposób utworzyły się duże grupy
prawosławnych Polaków oraz katolickich Ukraińców, tych ostanich ukraińska nacjonalistyczna
historiografia określa nazwą "łacinników" lub "kałakutami." Poza tym do zmian wyznania
dochodziło w następstwie zawierania małżeństw mieszanych.
Gdy się weźmie pod uwagę fakt, że w religii chrześcijańskiej świątynia jest rzeczą świętą,
to wspomniana tylko wyżej polityka co do niszczenia cerkwi była nie tylko karygodną, ale, biorąc
pod uwagę panujące w tym czasie w Europie niepokoje, wyczuwalne zbliżanie się wojny, była
to polityka wręcz obłędna. Znane są wśród ludu opowieści o tym, że kto odważył się zdjąć krzyż
z cerkwi lub kościoła, ten niechybnie ponosił karę - sam ginął lub ginęła osoba jemu najbliższa.
Jak widać z przytoczonych danych, rewindykowane cerkwie nie były potrzebne dla uprawiania
kultu przez katolików. Te działania zmierzały do katolicyzacji ludności ukraińskiej po to, by w
końcu doczekać się jej polonizacji. Tę obłędną politykę władz II RP skutecznie wykorzystywał
rozwijający się na terenie Polski nacjonalizm ukraiński, zarówno w czasie trwania akcji
rewindykacyjnej, jak i do rozpalania nienawiści do ludności polskiej podczas wydarzeń z lat 1942-
1947, o czym mowa będzie dalej, a nawet do czasu teraźniejszego, czego jaskrawym dowodem
jest publikacja W. Prociuka sprzed kilku lat wydana we Lwowie.3
Istotnym czynnikiem polityki władz II RP w stosunku do Ukraińców było ograniczenie
ich w państwowej służbie cywilnej, a nawet w takich dziedzinach, jak poczta czy kolej, które były
instytucjami państwowymi. Zaczęto usuwać Ukraińców z funkcji urzędniczych państwowych i
samorządowych. Tak np. w roku 1923 w Izbie Skarbowej Lwowskiej na zatrudnionych 5093 urzędników,
Ukraińców było już tylko 783, w Izbie Skarbowej Wołyńskiej - na 305 tylko 72. Jeszcze drastyczniej
1 Mykoła Sywyćkyj: "Zapysky siroho wołyniaka", Lwów, 1996, ss. 157, 158, przy czym autor powołuje
się na dokument z archiwum: CAW DOK II. 371.2.173
2 Autor używa terminu "moskwofiiski" uważając, że stosowany w polskiej historiografii termin
"moskalofilski" jest nieadekwatny do jego semantyki: "Moskal" w potocznym pojęciu oznacza żołnierza carskiej
armii rosyjskiej, nie jest więc on żródłosłowem dla politycznego terminu na oznaczenie sympatii politycznych i
kulturalnych do Rosjan jako narodu, którego nazwa do końca 17 stulecia pochodziła od nazwy Księstwa
Moskiewskiego, poza tym termin "moskwofiiski" może być wiązany z Moskwą jako ośrodkiem politycznym
Rosji.
3 W. Prociuk: "Knyha pamiati", brw., Lwów. W tej publikacji autor podaje wykaz zniszczonych i
przekazanych na kościoły cerkwi, propaguje niezbędną przynależność Chełmszczyzny do Ukrainy itp.
26
wyglądało to w kolejnictwie, na poczcie, w wojsku i policji} Ukraińcy byli dyskryminowani przy
przyjmowaniu do służb państwowych, w połowie lat trzydziestych było zaledwie 3,2% funkcjonariuszy -
Ukraińców (14 tyś. osób) zatrudnionych przeważnie na niższych stanowiskach}
Celem osłabienia procesu wzrastania ukraińskiej świadomości narodowej, a przez to celem
ułatwienia procesów polonizacyjnych ludności ukraińskiej, władze II RP nawet drogą legislacyjną
zakazywały używania przymiotnika "ukraiński" i używanie w jego miejsce przymiotnika "ruski"
lub "rusiński."3 Taka prymitywna metoda stosowana celem "umocnienia polskości" na
południowo-wschodnich terenach II RP była nieskuteczna, jest ona natomiast obecnie
wykorzystywana jako temat zastępczy w dyskusjach na temat sytuacji ukraińskiej mniejszości w
II RP. Mikołaj Sywyćkyj ma rację, mówiąc, że na Wołyniu nazwa "Rusini" w stosunku do
Ukraińców nie była znana, stąd słuszny jest jego zarzut pod adresem E. Romera, który wobec
Ukraińców Wołynia używa nazwy "Rusini."4
Osadnictwo wojskowe
Problem ten zostanie krótko omówiony w oparciu o sytuację wynikającą z osadnictwa
wojskowego na Wołyniu, podobną zresztą do analogicznej sytuacji w Halicji.
W wykonaniu założeń, wynikających ze sformułowania Stanisława Grabskiego, o którym
wspomniano wyżej, władze II RP "celem umocnienia polskiego stanu posiadania" na Wołyniu
i w Halicji przeprowadziły tam akcję osadzania kolonistów wojskowych. Według wiarygodnych
danych, zawartych w pochodzącym z 1931 roku opracowaniu autorstwa Jerzego Bonkowicza-
Sittauera, na wschodzie Rzeczypospolitej stworzono swoistego typu kolonizację. Na Wołyniu tej kategorii
osadnikom nadano 3.432 działek o powierzchni 57.120 ha. Pod względem terytorialnym większość
osadników pochodzi z województw centralnych (41%o), następnie południowych (24%o) oraz wschodnich
(20%), z zachodnich zaledwie 4,4%, z ZSSR - 9,7%. Ciekawym jest, że pochodzenie żon osadników
wykazuje zupełnie inny stosunek dzielnic, gdyż na pierwszym miejscu stoją województwa wschodnie (46%o),
na drugin centralne (30%), na trzecim południowe (16%) (...) Jeżeli poszczególni osadnicy zdobywali sobie
szybko uznanie i omal że z pierwszych początków cieszyli się zaufaniem i sympatią miejscowego
społeczeństwa, to było to ich osobistą zasługą, samo osadnictwo bowiem jako całość i akcja państwowa,
sympatii nie miało (...) Przeciwko osadnikom wystąpiła silna agitacja komunistyczna, podburzająca
ludność, zwłaszcza prawosławną (...) Zupełnie bezstronnie oceniać można, że osadnictwo ш-atowało w
dużej mierze polski stan posiadania na terenie ziem wschodnich} Ten sam autor sporządził wykaz
majątków przeznaczonych na osadnictwo wojskowe, z którego (na ss. 35-45) wynika, że większość
z nich stanowiła własność Rosjan, poza tym były to majątki polskie, niemieckie, czeskie i
francuskie.
Mieczysław Iwanicki: "Ukraińcy, Białorusini, Litwini i Niemcy w Polsce w latach 1918-1990", Siedlce.
1993, a. 22
2 Tadeusz Olszański: "Historia Ukrainy XX w.", W-wa, 1993, s. 130
3 Ibidem, s. 129
4 M. Siwicki, op. cit., s. 182. Pochodzący z Wołynia autor nin. pracy do 15-go roku życia dożył w Dubnie i
okolicach, cała jego rodzina po ojcu była ukraińska, mieszkała na wsi, ojciec autora przez szereg lat był wójtem
gminy Dubno, odwiedzało go wielu Ukraińców - i nigdy przed wojną autor nie zetknął się z nazwą "Rusin" w
stosunku do Ukraińców.
5 "Osadnictwo wojskowe na Wołyniu", Lublin, 1998, ss. 11-33.
27
Wskazanie na osadnictwo wojskowe w okresie II RP ma związek z tematem pracy o tyle,
że jego fakt w bardzo szerokim zakresie wykorzystywały propagandowo struktury nacjonalizmu
ukraińskiego w czasie okupacji hitlerowskiej. Czyniły one tak mimo tego, że rodziny osadników
wojskowych jako całość zostały w lutym 1940 roku deportowane do północnych rejonów ZSRR,
a więc nie było ich już w czasie okupacji hitlerowskiej.
Mimo tak prowadzonej w stosunku do ukraińskiej mniejszości narodowej polityki, jej
sytuacja w porównaniu z sytuacją Ukraińców w Ukraińskiej SkR, była do pozazdroszczenia:
Polska była jednakże państwem demokratycznym, w II RP istniały ukraińskie partie polityczne,
Ukraińcy byli wybierani do polskiego Sejmu i Senatu. W wyborach 1922 r. w województwie
wołyńskim nie wybrano ani jednego Polaka, natomiast wybranych zostało 16 Ukraińców i 5
Żydów. W wyborach do Sejmu w 1928 roku Ukraińcy zdobyli 46 miejsc. Ukrainiec z Wołynia
Wasyl Mudryj w ostatniej przed wybuchem wojny kadencji Sejmu by i jego wicemarszałkiem.1
Jak podaje Antoni Giza z powołaniem się na M. Felińskiego, na przełomie 1929/1930 roku
notowano na omawianym terenie 85pozycji wydawniczych, w tym 65 w województwie lwowskim, 6 w
tarnopolskim, po 3 w stanisławowskim, wołyńskim, łódzkim, 22 warszawskim i 1 w województwie
poleskim. Świadczy to o tym, że mniejszość ukraińska posiadała doskonale rozwiniętą prasę..1 Mimo
opisanych wyżej (i które będą opisane dalej) aspektów polityki mniejszościowej II RP, wśród
dolnych, a więc najszerszych mas ludności polskiej i ukraińskiej, współżycie między tymi
społecznościami układało się na poziomie zadowalającym lub nawet bardzo dobrym. Podkreślić
należy, że mowa tutaj o szerokich masach ludności polskiej i ukraińskiej Wołynia i Halicji. Fakt
zgodnego współżycia społeczności polskiej i ukraińskiej podkreśla nawet bardzo aktywny
działacz OUN, fundator wydania jednego z tomów "Litopysu UPA", Wołodymyr Makar, pisząc,
że w latach 1924-1928, a więc przed powstaniem OUN, gdy chodził do gimnazjum w Sokalu, nie
było tam wrogości między uczniami polskimi a ukraińskimi.3 Temu stanowi rzeczy sprzyjały
liczne koligacje rodzinne wynikające z zawierania małżeństw mieszanych polsko-ukraińskich, na
przykład w Halicji w przeddzień zakończenia I wojny światowej, było około 35% małżeństw
mieszanych,4 co potęgowało tragedię z lat 1943-1947.
Wspomnieć też należy, że napływowy polski żywioł wiejski nie stanowił problemu:
Przyłączenie Wołynia do Polski nie pociągnęło za sobą napływu żywiołu polskiego z głębi kraju,
przywędrowało tu zaledwie 3.128 rodzin tzw. "Kolonistów zza Bugu ", garstka osadników wojskowych
i około 7 tyś. urzędników? Należy konstatować, że rzeczywiście sprawa osadników nie stanowiła
problemu (poza wyjątkiem wykorzystywania ich osiedlenia przez struktury OUN), jednak
napływ 7.000 urzędników do małych miasteczek wołyńskich problem stanowił, bowiem
psychicznie Ukraińcy źle odbierali fakt, że na urzędniczych posadach, nawet zupełnie
podrzędnych, byli prawie wyłącznie Polacy, i to napływowi.
1 Jan Kęsik, op. cit., s. 112; J. Tomaszewski, op. cit., s.232
2 Antoni Giza: "Sytuacja Ukraińców na południowo-wschodnich terenach Polski przezd i w początkach
II wojny światowej", w: "Piotrkowskie Zeszyty Historyczne", t. 1, 1998, s. 123
3 Wołodymyr Makar: "Bojowi druzi - zbirka spohadiw z dij OUN 1929-1945", Toronto, 1980, s. 23
4 Andrzej L. Sowa: "Stosunki polsko-ukraińskie 1939-1947", Kraków, 1998, s. 9
5 W. Pobóg-Malinowski, op. cit., s. 628
28
Rozdział czwarty
Powstanie i działalność Ukraińskiej Organizacji Wojskowej (UWO)
Jak słusznie pisze A. Biłynśkyj, niektórzy dowódcy UHA nie zdawali chyba sprawy z tego
faktu, ze oni tę wojnę przegrali? Chodzi o Ukraińską Halicką Armię oraz przegraną wojnę z Polską.
Ci dowódcy OUN i działacze ZURL udali się na emigrację, gdzie proklamowali stan wojny
permanentnej, z Polską, naturalnie. W związku z tą sytuacją, długo po II wojnie światowej, lider
OUN frakcji Melnyka, na łamach dziennika nowojorskiego "Swoboda" mówi co następuje: Gdy
nasz oficjalny świat polityczny poszukiwał winnego (przegranej z Polską wojny - W.P.), szukał nawet
wyjścia, nie znajdując go, ... młodsi oficerowie i żołnierze Armii Ukraińskich, którzy przegrali bitwę,
odmówili przyznania, że wojnę przegrali?
Ukraiński, przebywający na Zachodzie, demokratycznej orientacji autor, pisze o
prozaicznych przyczynach powstania UWO: Ukraińska Wojskowa Organizacja skupiała byłych
ukraińskich wojskowych. Jej kierownictwo spoczywało w rękach byłych pułkowników, którzy mieli do swej
dyspozycji tysiące ludzi. Raptem oni okazali się być bez władzy, stali się zwyczajnymi ludźmi. Jakiegoś
odpowiedniego zajęcia nie było lekko znaleźć, w dodatek gdy znaleźli się oni na emigracji? Nie myli się
ten autor, bowiem nawet zalążek, z którego powstała UWO, miał nazwę "Striłećkiej Rady" -
Rady Strzeleckiej, w skład której wchodzili: płk Jewhen Konowalec, kpt. I. Andruch, kpt. W.
Kuczabśkyj, kpt. M. Matczak, kpt. J. Czyż, a w skład Komendy Głównej UWO wchodzili płk
Jurko Ortmajnsztajn, kpt. Iwan Czmola, płk Roman Suszko.4
Właśnie w tym doszukiwać się należy zarodków powstania Ukraińskiej Wojskowej
Organizacji, początkowo bez określonej ideologii, jednakże od samego początku skierowanej na
działalność terrorystyczną przeciwko Polsce, a w kilka lat po jej powstaniu - już w oparciu o
elementy ideologii skrajnego nacjonalizmu ukraińskiego, UWO powstała jako organizacja
radykalna, bezkompromisowa. To ta organizacja po uchwaleniu w 1922 roku wspomnianej już
ustawy o samorządzie dla halickich województw, spowodowała jej bojkot, domagając się pełnej
suwerenności Ukrainy, co tenże Biłynśkyj ocenił jako polityczną pomyłkę,5 co nie odbiegało od
prawdy, bowiem w warunkach umacniania się władzy bolszewików na Ukrainie
Naddnieprzańskiej, a więc w powstałej w Europie Wschodniej konstelacji geopolitycznej, nie
mogło być mowy o kreowaniu minipaństwa ukraińskiego w Halicji. Inaczej myśleli działacze
utworzonej w lipcu 1920 roku w Pradze UWO, która od pierwszych chwil istnienia związała się
z obcymi strukturami wy wia d owczym i, które tę OUN finansowały.6 Na czele UWO stanął
pułkownik Strzelców Siczowych, Jewhen Konowalec. Organizacja ta uzurpowała sobie prawo
wypowiadania się i działania w imieniu narodu ukraińskiego, co wynika z języka jej propagandy.
Rola i zadania UWO zostały przedstawione w broszurze "U.W.O." (wydanie Wydziału Propagandy
A. Biłynśkyj, op. cit., s. 8
2 "Swoboda", Nowy Jork, nr 141-43/1969
3 H. Dmytriw: "Proty chwyl", (Kanada), 1964, s. 47. Autor z zawodu był lekarzem z Halicji
4 P. Mirczuk: "Narys istoriji OUN", Monachium, 1968, ss. 15, 21, 22
5 A. Biłynśkyj, op. cit., s. 22
6 Patrz: tom I nin. pracy, ss.104-107
29
UWO, które było szeroko kolportowane wśród Ukraińców jako nielegalna literatura) w sposób następujący:
UWO jest organizacją, dla której tylko interes Nacji Ukraińskiej jest i będzie decydującym w jej
działalności. Jest ona świadoma również tego, że w tej działalności będzie ona narażona na ataki i pomówienia ze
strony Ukraińców, i to takich, którzy za judaszowy grosz wysługują się obcym i wrogim Narodowi Ukraińskiemu
interesom. W stosunku do nich UWO dalej będzie odnosić się jak śmieci Warszawy lub błota Moskwy i na ich
skrajnie demagogiczne i kłamliwe pomówienia, którymi zgodnie z rozkazem z góry posługują się, odpowiadać będzie
nie polemiką czy dyskusją z nimi, ale jeszcze bardziej intensywną działalnością.
UWO również nie ma na myśli służenia interesom innych narodów. Jednakże UWO jest świadoma tego, że
nie tylko jej zadaniem, ale też obowiązkiem jest tworzenie odpowiedniej bazy i sympatii w świecie celem
(przygotowania) ogólnego zrywu Narodu Ukraińskiego.
UWO nie stawia terrorystycznej działalności jak wyłącznego swego zadania. Nie jest także, jak to polska
władza okupacyjna cały czas usiłuje propagować, żadną wywiadowczą centralą. Nie! Jeszcze raz nie! UWO jest
organizacją rewolucyjną, której podstawowym zadaniem jest propagowanie myśli o ogólnym rewolucyjnym zrywie
Narodu Ukraińskiego z celem ostatecznym stworzenia własnego narodowego niepodległego i złączonego
Państwa. Jako organizacja, która prowadzi swą działalność na ziemiach zachodnioukraińskich, uważa ona za swój
obowiązek już prowadzić planowe przygotowanie tego rewolucyjnego zrywu przeciwko polskiemu okupantowi.
W toku przygotowywania (UWO) zwraca pilną uwagę na wszystkie możliwości, z którymi Naród Ukraiński będzie
musiał zetknąć się zarówno w wypadku samodzielnego zrywu, jak też na wypadek konfliktu Polski z jej sąsiadami
czy tez podczas wybuchu dojrzewającego światowego konfliktu. Na takie sytuacje UWO stara się mieć nie tylko
gotowy, wypracowany plan, ale co więcej, przeprowadzić (musi) przygotowanie kadr, które będą zdolne natychmiast
opanować powstałe masy, zorganizować je i poprowadzić narodową rewolucję do zwycięskiego końca i to do takiego,
który przyniósłby narodowi ukraińskiemu własne państwo, ale też stworzył siłę zbrojną, gotową i zdolną bronić to
państwo przed wrogami (...)
Ukraińska Wojskowa Organizacja, która postawiła przed sobą zadanie propagowania ogólnonanarodowego
zrywu narodu ukraińskiego przeciwko okupantom, i jako organizacja, która przeprowadzi konkretne
przygotowanie tego zrywu na ziemiach zachodnioukraińskich, kroczy i kroczyć musi wraz ze wszystkimi
warstwami narodu i wśród niego szerzyć swe idee. Dla niej nie mogą być obojętne nastroje mas, bowiem właśnie
od tych nastrojów zależy - jak szerokie masy będą w ogóle ustosunkowywać się do okupanta, w szczególności zaś, czy
dążenia UWO zakończą się w ostatecznym rachunku powodzeniem, czy też nie.
Ukraińska Wojskowa Organizacja z tego powodu będzie wpływać na nastroje mas narodu oraz szerzyć będzie
ducha aktywizmu i nieprzejednania w stosunku do okupanta. Z tego powodu, w swej działalności
propagandowej, jak też w konkretnej działalności przygotowawczej do ogólnego zrywu, Ukraińska Wojskowa
Organizacja występuje i nadal będzie występować zdecydowanie przeciwko temu wszystkiemu, co tego ducha walki
i wytrzymałości mogłoby zachwiać. Do takich nadzwyczaj niebezpiecznych przejawów, zarówno wobec nastrojów
rewolucyjnych w ogóle, jak i w odniesieniu do przygotowania zrywu w szczególności, Ukraińska Wojskowa
Organizacja zalicza niczym nieusprawiedliwione nadzieje i orientacje na obcą pomoc, która już od szeregu lat stalą
się modna. Ich wpływ zauważalny jest nawet wśród naszej zamorskiej emigracji, której zadaniem, już z samej tej roli,
jaką odgrywały zamorskie emigracje innych zniewolonych narodów, jest niewzruszenie stać na straży najwyższych
ideałów nacji.
Analiza cytowanego wyżej programowego dokumentu UWO pozwala na wyciągnięcie
ważnych wniosków. Po pierwsze, widać z niego, że jest to zarys programu politycznego przyszłej
OUN, po drugie, że UWO kształtowała się jako organizacja o strukturze totalitarnej, po trzecie,
że jej działalność wymierzona była wyłącznie przeciwko Polsce, ograniczając swe pole działania
do terenu Ukrainy Zachodniej, po czwarte, że wbrew prawu międzynarodowemu określała ona
Halicję jako teren okupowany przez Polskę, a ten motyw żywy jest do dnia dzisiejszego nie tylko
w pisarstwie działaczy OUN, ale też w pracach ukraińskich nacjonalistycznych historyków, po
piąte, że UWO od zarania swego istnienia dopuszczała się kłamstwa politycznego, dowód na co
będzie przeprowadzony za chwilę, po szóste, że UWO uzurpowała sobie prawo decydowania o
Cytowane za: Petro Mirczuk: "Narys istoriji OUN", 1.1, Monachium, 1968, ss. 22, 23
30
prawidłowości postępowania Ukraińców o innych, niż w UWO, poglądach, co wynika z
następującego sformułowania tegoż dokumentu:
Zdecydowanie odrzucając orientację zarówno na Polskę, jak i na bolszewików, UWO traktuje jak zdrajców
walk wyzwoleńczych narodu ukraińskiego również te jednostki spośród Ukraińców, którzy propagują orientację na
tego lub innego okupanta Ukrainy i usiłują wytworzyć wśród społeczności ukraińskiej przychylne do Moskwy albo
Polski nastroje. Nie inaczej OWO traktuje tych ukraińskich polityków, którzy godzą się ze stanem zniewolenia
Ukrainy i pod płaszczykiem "realnej" czy "pozytywnej" polityki propagują rozbudowę życia ukraińskiego w ramach
obcego państwa. Dla pierwszych UWO ma nazwę "chruni", drugich nazywa "ugodowcami."
O "chruniach" w tymże dokumencie czytamy: Niejeden z nich juz zginął z karzącej ręki
członka UWO, bo jest to najgorsza zaraza na narodowym organizmie)
W zakresie aktów terroru UWO w wielu przypadkach praca powoływać się będzie na
książkę wspomnianego już ukraińskiego nacjonalistycznego historyka, zwolennika frakcji OUN
Bandery, jako na absolutnie wiarygodną w tym zakresie, autor ten nie tylko opisuje akty terroru,
ale, jak widać, jest z nich dumny, powoływane przy tym będą strony tej pracy.
Pierwszym głośnym aktem terroru indywidualnego UWO był zamach2 rewolwerowy na
naczelnika państwa polskiego marszałka J. Piłsudskiego, który przybył z oficjalną wizytą do "polskiego"
Lwowa, oraz na wojewodę lwowskiego Grabowskiego (...) Drugim głośnym aktem terroru indywidualnego
było zabójstwo dokonane przez członków UWO szkolnego kuratora Sobińskiego (...) Sobiński został
zastrzelony strzałem rewolwerowym na ulicy Lwowa w dniu 19października 1926 r. (...) Zamach na
kuratora Sobińskiego wykonał Roman Szuchewycz1 wraz z innym bojówkarzem UWO - Bohdanem
Pidhajnym (ss. 27, 28). O tym zamachu biograf R. Szuchewycza pisze: Na początku drugiego roku
studiów uniwersyteckich, gdy Roman Szuchewycz miał 19 lat, musiał on, jako członek UWO, przejść
"chrzest bojowy": jemu kazano wykonać zamach na polskiego kuratora szkolnego J. Sobińskiego? W maju
1922 r, w Bakowińcach koło Przemyśla spalono duże magazyny wojskowe, zaś na przedmieściu
Przemyśla, Zasaniu - dwa składy wojskowe oraz tartak wojskowy. Na linii Lwów-Bóbrka silnie
uszkodzono tory a poprzednio poprzecinano przewody telegraficzne. 3-go czerwca zniszczono dom
żandarmerii w Jaworowie. 16 czerwca spalono domy policyjne w Gródku Jagiellońskim. 18 czerwca
wrzucono bombę do posterunku w Uhnowie, 21 czerwca - na posterunek w Sądowej Wiszni. 28 czerwca
spalono budynek stacji pomp w Lubaczowie. 2 lipca spalono stację kolejową w Sopotowie koło Kut, tydzień
później-pod Gródkiem Jagiellońskim. W lipcu poprzecinano przewody telegraficzne wokół Lwowa, na linii
Kołomyja-Stanisławów, koło Żółkwi i w okolicach Stryja 16 sierpnia dokonano zamachu na pociąg z
użyciem dynamitu w okolicach wsi Piędyki. 20 sierpnia wrzucono bombę do mieszkania komendanta
powiatowego policji w Stryju. 28 sierpnia zniszczono petardami dynamitowymi stację kolejową oraz
budynek policji w Jaworowie. We wrześniu spalono budynek starostwa w Peczeniżynie, dynamitem zerwano
most kolejowy w Jaworowie, podrzucono bomby podpociągną linii Lwów-Podhajce, na stację Bednarów
i na tor kolejowy obok niej, zerwano tory kolejowe na linii Wygnanka-Iwanie Puste oraz na linii Stryj-
1 Ibidem, s. 24
2 Ten oraz inni ukraińscy nacjonalistyczni autorzy używają słowa "atentat" zamiast znanego też językowi
ukraińskiemu słowa "zamach". Termin "atentat" pochodzi z języka niemieckiego i oznacza "zamach", co
dodatkowo wskazuje na powiązania terrorystów z UWO ze służbami niemieckimi; po niemiecku: "Attentant"
3 Ten sam, który był dowódcą batalionu "Nachtigall", z-cą dowódcy 201 batalionu Schutzmannschaft,
dowódcą UPA
4 Petro Mirczuk: "Roman Szuchewycz (gen. Taras Czuprynka) - Komandyr Armii Bezsmertnych", Nowy
Jork, 1970, s. 25
31
Skole koło wsi Komuchów.
Jednocześnie UWO przeprowadziła akcję sabotażową skierowaną na polskich ziemian, którzy
dopuszczali się swawoli po wsiach ukraińskich (...) przeciwko polskim kolonistom, którzy przeważnie byli
donosicielami do policji. Latem i jesienią 1922 roku dokonano 2.300podpaleń folwarków, stert zboża i
budynków gospodarczych (s. 28). Organizatorem tej akcji znów był R. Szuchewycz: Zorganizowanie
i przeprowadzenie tej akcji sabotażowej setnik Hołowinśkyj polecił bojowemu referentowi OUN -
Romanowi Szychewyczowi? Odrębna akcją bojową był partyzancki rajd, przeprowadzony w
październiku 1922 r. przez grupę około 50 bojówkarzy pod dowództwem byłych podoficerów UHA
Stepana Mełnyczuka i Pawła Szeremety. Opis tego rajdu znajdujemy w ówczesnej gazecie emigracyjnej
"Ukrajinśkyj skytałeć":
W dniu 15 października pojawiła się w powiecie Zborowskim grupa powstańcza złożona z 50 ludzi. Ona,
dokonując rajdu i paląc po drodze folwarki polskich dziedziców oraz osiedla polskich kolonistów, zabijając oraz
przepędzając polską policję i żandarnerię, przeszła dotąd przez pwiaty Zborów, Brzeżany, Podhajce, Buczacz,
Przemyślany, Borszczów i Czortków. Równocześnie pojawiła się podobna grupa w Sokalskiem i przeszła w
Tarnopolskie.2
W 1924 Teofil Olszański dokonał we Lwowie nieudanego zamachu na prezydenta
Stanisława Wojciechowskiego, zamachowiec uciekł do Niemiec, gdzie ścigany oficjalnie przez niemiecką
policję, ukrywał się w koszarach Reichswehry w Malborku?
Prócz akcji skierowanych przeciwko okupantowi, UWO przeprowadziła akcję karalną przeciwko
"chruniom", którzy przez wysługiwanie się Polakom szkodzili sprawie narodowej. I tak, od kul
bojówkarzy UWO zginęło wielu wójtów, Ukraińców z pochodzenia, którzy dobrowolnie stanęli na służbę
władzy polskiej w umacnianiu stanu okupacji, polonizacji ziem ukraińskich i wyniszczaniu ukraińskiego
mchu niepodległościowego. Najgłośniejszym aktem UWO przeciwko "chruniom" było skazanie na śmierć
dziennikarza Sydora Twerdochliba, który już w pierwszych latach okupacji zaczął z zapałem propagować
lojalność "Rusinów" wobec polskiej władzy (ss. 32, 33).
A. Szczęśniak i W. Szota o tym ostatnim zabójstwie piszą, że jego ofiarą był poeta ukraiński,
ksiądz Izydor Twerdochlib - kandydat ukraiński do Sejmu?
Stosunek UWO (po 1929 r. OUN-UWO) do Ukraińców opisuje Iwan Kefor: Mała wieś
Cerednie nie miała dużego kłopotu z polską administracją, do czego przyczyniła się zmiana komendanta
policji naszego rejonu (chodzi o powiat - W.P.). Zamiast szowinisty przyszedł Kazimierz Małobrody,
z Krakowa, który nie tylko nie był szowinistą, ale w ogóle na ukraińsko-polskich sprzeczkach nie wyznawał
się, a wobec tego, że był on człowiekiem oświeconym, inteligentnym, z miejsca zaczął jednakowo traktować
Polaków i Ukraińców. Jednakże to jego zachowanie nie podobało się kierowniczej warstwie wieśniaków -
konspiratorom z OUN, liczba których z każdym dniem rosła i którzy do wszystkiego co polskie wrogo
ustosunkowywali się, nie szukając porozumienia. Oni wszystkich Ukraińców, którzy w tym czasie jakoś
porozumiewali się z Polakami, lub chociażby odzywali się po polsku, uważali za zdrajców?
Podano tu tylko niewielki odsetek znanych, potwierdzonych dowodami, przyznanych
przez autorów ukraińskiej nacjonalistycznej proweniencji, faktów terroru, dokonanego przez
1 Ibidem, s. 32
2 P. Mirczuk, op. cit., s. 29
3 Ryszard Torzecki: "Kwestia ukraińska w polityce III Rzeszy 1933-1945", W-wa, 1972, s. 56
4 Antoni B. Szczęśniak, Wiesław Z. Szota: "Droga do nikąd", W-wa, 1973, s. 49
5 Zbiór pt. "Pidhajećka zemla", Nowy Jork, 1980, ss. 627, 628
32
UWO w latach 1920-ch. Nie ma więc racji A. Sowa, pisząc, że ukraińskie1 akcje sabotażowe
rozpoczęty się w lipcu 1930 r. i trwały do listopada tegoż roku?
Rzeczą godną odnotowania jest, że ściśle współdziałający z UWO Związek Ukraińskiej
Młodzieży Nacjonalistycznej3 miał swoją kwaterę główną w ukraińskim Domu Akademickim
we Lwowie, w którym ukraińscy studenci pilnie studiowali "Wistnyka"pod redakcją Doncowa,
który propagował "kult herojiw" (bohaterów).4
Taka działalność UWO musiała pociągać za sobą wydatki finansowe - skąd je ta
organizacja czerpała? Wskażmy na jeden z wielu dokumentów wyjaśniających ten problem.
Komendant policji stanisławowskiej Krasuski, zanim jeszcze do władzy w Niemczech przyszedł
Hitler, meldował do Urzędu Wojewódzkiego w Stanisławowie: Zgodnie z otrzymanymi informacjami
... UWO w ostatnim czasie nasiliła swoją działalność organizacyjną, na którą otrzymała ona z Berlina
za pośrednictwem Banku Ziemskiego we Lwowie kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Tak więc teraz każdy krok
członka UWO jest opłacany albo zwraca się mu wydatki na wyjazdy? Nie było to jedyne źródło
"dochodów" UWO, były też inne, o których mowa będzie dalej, ale już tutaj wskazać należy na
akcje, celem których było zarówno wywoływanie stanu niepewności w państwie, jak też
zdobywanie pieniędzy. Działalność ta polegała na napadach na urzędy pocztowe, ambulanse
pocztowe itp. Tą działalnością zajmowała się UWO, ale też po roku 1929 UWO-OUN. Były to
tzw. akcje "ekspropriacyjne", w terminologii UWO-OUN nazywane jako "eksy." Ukraiński
nacjonalistyczny historyk pisze: Celem prowadzenia akcji ekspropriacyjnych kpt. ("sotnyk") J.
Hołowinśkyj utworzył specjalną "Latającą brygadę", którą osobiście dowodził podczas wykonywania
eksów, dobierając sobie do niej należycie wyszkolonych bojówkarzy z różnych miejscowości Ukrainy
Zachodniej. Członkami tej "Latającej brygady" byli: por. Iwan M. Masławśkyj, My koła Jasinśkyj
("Loło"), AndrijOłesynśkyj, kpt. Omelian Senyk, W. Szumśkyj, Wasyl Atamanczuk, My koła Kowałyśko,
S. Bukało, Dmytro Dubanewycz, A. Medwid', Wołodymyr Łupuł, Prokip Matijciw, Mokłowycz, Roman
Baranowśkyj i Jarosław Baranowśkyj (...) Hołowinśkyj miał powinowatego, który pracował w głównej
dyrekcji pocztowej we Lwowie i informował go o większych przesyłkach pieniężnych do urzędów
pocztowych? Wyznaczeni do wykonania "eksu" bojówkarze zjeżdżali się w umówionym czasie w
określonym miejscu, wykonywali napad i natychmiast rozjeżdżali się. Z przeprowadzonych przez
Nie "ukraińskie", tylko określonej, znanej z nazwy organizacji ukraińskiej. Autor jest stanowczym
przeciwnikiem stosowania uogólnień, również w terminologii, gdy chodzi o zarzuty przeciwko komuś:
identyfikacja sprawcy zawsze ma być możliwie najściślejsza - określać należy jeśli nie osobę sprawcy, to jego
przynależność organizacyjną lub wskazać na kierunek jego przekonań politycznych
2 A. Sowa, op. cit., s. 51
3 Patrz: tom I, s. 11
4 Alexander J. Motyl: "The Turn to the Right. The Ideological Origins and Development of Ukrainian
Nationalism, 1919-1929", Nowy Jork, 1980, ss. 140,141
5 Derżawnyj Archiw Iwano-Frankiwśkoji Obłasti, f. 2, op. 1, spr. 690, k. 14
6 Aczkolwiek prawdą jest, jak to ukazano wyżej, że Ukraińcy nie byłi dopuszczani do pracy w urzędach
państwowych, jednak rozumieć trzeba też inną stronę medalu: ta polityka nie zawsze dyktowana była względami
polonizacyjnymi, jej przyczyn doszukiwać się można również w ograniczeniu zatrudniania ludzi, którzy byli lub
mogli być związani z działalnością UWO-OUN. Dotyczy to również zatrudniania nauczycieli w szkołach, którzy
mogli, jak i w dobie obecnej w Polsce, prowadzić działalność wychowawczą niezgodną z założeniami polityki
wychowawczej państwa - patrz na ten temat artykuł Zb. Małyszczyckiego w sprawie postaw dyrektora szkoły
ukraińskiej w Olsztyńskiem - Mirona Syczą, "Myśl Polska" nr 33-34 z dnia 15-22.VIII.1999 r.
33
"Latającą brygadę" ekspropńacji znane są następujące: Napad na ambulans pocztowy pod Kałuszem 30
maja 1924 r.; napad na pocztę główną we Lwowie 28 marca 1925 r.; napad na wóz pocztowy pod
Bohorodczanami latem 1925 r.; napad na urząd skarbowy w Dolinie latem 1925 r; napad na ambulans
pocztowy pod miasteczkiem Dynów; napad na urząd pocztowy w Śremie w Poznańskiem.1
Działalność terrorystyczna UWO na terenie państwa polskiego (na innych terenach nie
była ona prowadzona) wymaga odrębnej monografii ze względu na jej wagę dla przyszłych,
tragicznych dla ludności polskiej i ukraińskiej, wydarzeń, ogrom materiału nie pozwala na szersze
omówienie jej w niniejszej pracy. W niej koniecznym jednak jest posłużyć się nader ważnym
dowodem, świadczącym o początkowej, do roku 1925, istocie tej organizacji, a jest nim raport
członka Komendy Głównej UWO, kierownika Referatu Wywiadu tej organizacji, byłego
dowódcy batalionu z czasu walk Dyrektorii przeciwko hetmanowi Skoropadśkiernu, Osypa
Dumyna, sporządzony dla Ministerstwa Spraw Zagranicznych Republiki Weimarskiej. Raport
ten opublikowany został w tłumaczeniu na język polski w "Zeszytach Historycznych" Instytutu
Literackiego w Paryżu2 i za tym źródłem podane są niżej najważniejsze jego fragmenty:
Osyp Dumyn3. Prawda o Ukraińskiej Organizacji Wojskowej? KO 31853. Berlin, maj 1926. ...Zadaniem
UWO była nieustanna i bezwzgędna walka przeciw Polsce. Celem UWO było zniszczenie polskiego panowania we
wszystkich ukraińskich dzielnicach, podkopanie polskiego autorytetu państwowego, materialne i moralne niszczenie
polskich organów władzy państwowej, a wreszcie zdobycie i ustanowienie własnego niezależnego państwa
ukraińskiego (...) Konowalec (...) posługiwał się intrygą, bądź przekupstwem (właśnie to ostatnie Konowalec stosował
najchętniej). A jeśli to nie skutkowało - próbował osiągnąć cel groźbami i szantażem (...) W akcji z jesieni 1922
Konowalec, ogólnie biorąc, odegra! dość niewyraźną rolę i jego stanowisko było stale dwulicowe i niezdecydowane.
Niemniej cytował5 on tę akcję jako dowód swego antypolskiego nastawienia, jednocześnie próbował podkreślać swe
antybolszewickie przekonania, choć już wtedy starał się wszystkimi siłami nawiązać kontakt z bolszewikami, a przede
wszystkim wydostać od nich pomoc materialną (...) Jedynym pozytywnym czynem było utworzenie kursu
wywiadowczego w Monachium, zorganizowanego przez referat wywiadu UWO. Działalność oddziału wywiadu była
jednak jedyną czynnością UWO6 (...) Od Litwinów UWO dostawała 1.000 dolarów, a od bolszeików 500 do 600
dolarów miesięcznie (...) W 1922 roku zostały nawiązane stosunki z Litwinami. Przedstawiciele UWO mieli polecenie
by dać Liwtinom do zrozumienia, ze UWO jest tajną armią ukraińską i ze jest dostatecznie mocna, aby każdej chwili
przeprowadzić powstanie przeciw Polsce. Przy tych pertraktacjach użyto takich samych metod jak później w
rozmowach z RM (Niemcami). Litwini uwierzyli. Na propozycję UWO, okazali także gotowość utworzenia podobnej
organizacji na białoruskich terenach będących pod polskim panowaniem. W tym celu postawili pieniądze do
dyspozycji UWO, która miała współdziałać w tej akcji (...) Gdy z litewskiej strony przestały nadchodzić pieniądze,
panowie z kierownictwa UWO zdecydowali prosić o fundusze bolszewików, którzy dali, ale nie wiem na jakich
1 P. Mirczuk: "Narys istoriji OUN", cyt. wyd., ss. 30, 31.
2 "Zeszyty Historyczne", zeszyt 30, Paryż, 1974, ss. 103-137
3 Jak w bardzo wielu polskich tłumaczeniach tekstów ukraińskich lub dotyczących spraw ukraińskich,
ich autorzy, nie znając języka ukraińskiego, wpadają w rosyjskojęzyczną fonetykę nazw, nazwisk itp., tak i w tym
przypadku: imię i nazwisko autora "Raportu" błędnie napisano zgodnie z rosyjską fonetyką jak "Osip Dumin",
podczas gdy faktycznie nazywał się on "Osyp Dumyn"
4 Autor przekładu z języka niemieckiego podaje oryginalny tytuł tego dokumentu: "Die Wahrheit iiber
die ukrainische Organisation"
5 Tak w tekście, chyba miało być "traktował"
6 Nie zupełnie odpowiada to prawdzie, bowiem, jak podaje S. Mikułicz w pracy "Prometeizm w polityce
II Rzeczypospolitej", W-wa, 1971, s. 139: według informacji ze źródeł polskiej administracji, w ciągu pierwszych
tygodni 1922 roku zarejestrowano 470 wypadków podpaleń. Masowe aresztowania sparaliżowały na pewien czas
działalność UWO, ale w 1923 roku zaktywizowała się ponownie. Wzmożono akcję podpaleń, napady
ekspropriacyjne na poczty i inne akty terroru
34
warunkach. Starania UWO o wydostanie pieniędzy od bolszewików były prowadzone jednocześnie w kraju i w
Berlinie. W kraju odbywało się to następująco: dzisiejszy redaktor "Nowego Czasu" Dymitr Palijiw, pojechał do
Charkowa i prosił tamtejszy rząd o materialne wsparcie UWO. W Charkowie' mu przyrzekli pod warunkiem, ze
organizacja wypowie się "bez zastrzeżeń za przyłączeniem ziem zachodnio-ukraińskich do Ukrainy Sowieckiej." W
zgodzie z kierownictwem UWO - Palijiw na to poszedł. Kierownictwo UWO utrzymywało ten układ w tajemnicy,
tak że tylko niewielu o nim wiedziało. Jednak do dalszej pomocy nie (...) Za to starania w Berlinie były
skuteczniejsze. Tu UWO wydostała od bolszewików już wspomniane 500 do 600 dolarów miesięcznie. Później jednak
mniej. Gdy bolszewicy zorientowali się z kim mają do czynienia, wstrzymali dalsze wypłaty (...) Konowalec zlecił mi
nawiązanie kontaktu z bolszewikami, aby im sprzedać materiał informacyjny (...) Basarabowa była członkiem UWO2
(...) Przy rewizji mieszkania "".asarabowej skonfiskowano kompromitujące mnie materiały. Aby uniknąć kilkuletniego
więzienia, musiałem wyjechać za granicę (...) Przyjechał Celewicz z Ameryki do Berlina. UWO wydelegowała go
przed rokiem do Ameryki aby wydobył od tamtejszych ukraińskich emigrantów pieniądze dla UWO (...) Litwini
przesyłali tylko od czasu do czasu niewielkie sumy za materiały informacyjne. A rozmowy z Niemcami (RM) w tej
spraw- jeszcze nie były odpowiednio zaawansowane. Żeby wydostać się z tej sytuacji rozpoczęła UWO ponowne
pertraktacje z bolszewikami, ale nie osiągnęła żadnej podwyżki poprzednich kwot (...) Już od dłuższego czasu między
UWO a RM3, Niemcy zgodzili się na wspieranie służby informacyjnej UWO (...) Zamach Olszańskiego na
Wojciechowskiego (...) Ten zamach miał być dowodem gotowości do walki (...) Sytuację uratował gimnazjalista z
ósmej klasy Olszański4 (...) Niemcy zaczęli dawać pieniądze początkowo tylko w skromnym wymiarze. By podnieść
zainteresowanie RM, zorganizowano kurs wywiadowczy w Preussisch-Hołland (Pasłęk - 25 km na południe-wschód
od Elbląga). Kurs trwał od listopada 1924 do 10 stycznia 1925 roku (...) Dostałem rozkaz, by pojechać do kraju5 i
zorganizować służbę wywiadowczą, co też uczyniłem) (...) Dymitr Lewicki orientował się jaką wartość ma UWO. Ale
wiedział także, że UWO dostaje od RM dość dużo pieniędzy i że nie jest wykluczone zwiększenie dotacji (...)
Dowództwo UWO postanowiło urządzić kurs wywiadowczy (...) Kurs miał się odbyć tym razem we Wrocławiu.
Przyjęci mieli być na kurs przede wszystkim młodzi, inteligentni ludzie, którzy jesienią rb. musieliby wstąpić do
polskiego wojska jako rekruci (...) Jesienią 1925 r. wprowadzono w N.R.6 miesięczne konferencje. Odbywały się one
w Gdańsku, a brali w nich udział moi współpracownicy z kraju i ja. Na tych konferencjach miały być omawiane i
załatwiane wszystkie sprawy ryczące służby wywiadowczej. Wtedy też wypłacałem różnym ekspozyturom pieniądze,
zbierałem materiały, czy informacje poszczególnych ekspozytur jakich materiałów mogłyby dostarczyć (...) Ze strony
RM byli wyznaczeni do udziału: major Just i kpt. Forster (...) Jurewicz gospodarował pieniędzmi od lat bez żadnej
kontroli (...) z tych pieniędzy finansowane są wydatki o czysto politycznym charakterze, jak np. pensje dla osób z
UNDO' (...) Na życzenie i w imieniu Konowalca przeszedł do mnie mjr Just z zawiadomieniem o zwolnieniu mnie
ze służby. Zażądał ode mnie zwolnienia referatu, dodając, że powody które mu podano są dostatecznie poważne, aby
1 Charków do 1934 roku był stolicą Ukraińskiej SRR
2 Olga Basarab jako członek UWO została oskarżona o działalność wywiadowczą na rzecz Niemiec, w
toku śledztwa zmarła, ukraińscy nacjonalistyczni autorzy twierdzą, że na skutek stosowanych wobec niej tortur.
Nazwisko Basarabowej zaliczone jest w poczet narodowych "heroin", święto których obchodzone jest uroczyście
do dziś na emigracji
3 "RM" w raporcie Dumyna oznacza "Niemcy"
4 Członek UWO, syn księdza greckokatolickiego, synami takiegio też księdza byli bracia Roman i
Jarosław Baranowscy
5 "Krajem" w terminologii UWO-OUN są zachodnioukraińskie-terytoria, które w okresie II RP były w
granicach państwa polskiego, a więc Halicja i Wołyń
6 "Nachrichten Referat" - organ niemieckiego wywiadu
7 Wskażmy tutaj, że wieloletni redaktor organu UNDO "Dilo", Iwan Kedryn-Rudnyćkyj, wziął udział w
charakterze gościa w I Kongresie OUN w Wiedniu w 1929 roku, co jest faktem bardzo znaczącym. Poza tym -
czołowy działacz UNDO, Wasyl Mudryj, w czasie okupacji hitlerowskiej bardzo często współdziałał z
banderowską frakcją OUN. Związki ideologiczno-polityczne działaczy UNDO z UWO-OUN winny doczekać się
swego badacza. Przypomnijmy jeszcze, że związany z UWO działacz UNDO, Dmytro Palijiw, utworzył partię
czysto faszystowskiego typu - "Front Nacionalnoji Jednosty" - FNJ. Tenże D. Palijiw był oficerem w dywizji SS-
Galizien i poległ, a niekóre źródła twierdzą, że popełnił samobójstwo podczas bitwy pod Brodami
35
mnie zwolnić ze służby.
Ostatnie zacytowane z "raportu" O. Dumyna zdanie przekonuje bezspornie o t